Według portalu "Deutsche Welle" za atakami stoją m.in. "Obywatele Rzeszy" oraz "Identytaryści" z "Ruchu Tożsamościowego". Za 97 przestępstw odpowiadać mają z kolei organizacje lewicowe.

 

Jak wyliczył portal, który cytuje "Der Spiegel", wśród 800 ataków 18 było napaściami fizycznymi, na skutek których politycy doznali obrażeń.

 

Inne napaści polegały na nękaniu, groźbach, niszczeniu mienia oraz podżeganiu do nienawiści na tle rasowym lub narodowościowym. Zdarzały się także podpalenia.

 

Dziennikarze "Spiegla" ustalili, że w przypadku 297 ataków trudno było jednoznacznie stwierdzić, czym były motywowane. Niemożliwe jest także zestawienie ze statystykami z poprzednich okresów, gdyż ewidencja aktów przemocy wobec polityków jest prowadzona w Niemczech dopiero od stycznia.

 

Tygodnik podał, że zagrożone są także m.in. wspólnoty religijne.

 

- Odpowiedź rządu na nasze zapytanie ukazuje dużą skałę zagrożenia ze strony neonazistów w naszym kraju - powiedziała "Der Spiegel" ekspertka ds. polityki wewnętrznej Zielonych Irene Mihalic.

 

Der Spiegel, Deutsche Welle