3 października odbędzie się "Ogólnopolski strajk kobiet", w ramach którego osoby protestujące wezmą urlop na żądanie lub z innych powodów nie przyjdą do pracy, by wziąć udział w organizowanych w całym kraju manifestacjach przeciwników zaostrzenia przepisów aborcyjnych.

 

Protest jest odpowiedzią na to, że posłowie odrzucili w pierwszym czytaniu liberalny projekt komitetu "Ratujmy kobiety". Jednocześnie do prac w komisji skierowano projekt zaostrzający prawo dotyczące aborcji.

 

Ideę poniedziałkowego strajku kobiet poparł m.in. prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, który w mailu rozesłanym do pracowników urzędu miasta poprosił, by ci, którzy chcą wziąć udział w manifestacji, poinformowali jedynie o tym do piątku, aby "lepiej zorganizować pracę" w ratuszu.

 

"Trzeba być kompletnym głupcem"

 

Właśnie ten mail prezydenta wywołał ostrą reakcję radnego PiS w Czestochowie, Artura Sokołowskiego. Na Facebooku napisał, że jest "zniesmaczony" presją wywieraną przez Matyjaszczyka na pracownikach urzędu, że "napisać o tym mailu, że to głupota i polityczna hucpa to mało", i "trzeba być kompletnym głupcem bez wyobraźni, by wykorzystując przewagę potężnego narzędzia, jaką daje politykowi rola pracodawcy, uciekać się do tanich i populistycznych chwytów, takich jak zachęcanie własnych pracowników do strajku".

 

 

 

Pod postem radny PiS wdał się w dyskusję z internautami. Jeden z nich napisał (odnosząc się do decyzji prezydenta Częstochowy): "W kategorii politycznego PR jestem pod wrażeniem, ponad 1000 udostępnień z profilu PKM, w mediach artykuły. Założę się, że za jakiś czas pojawi się w sondażach jako kandydat na Prezydenta RP. Ciekawe kto to wymyślił?".

 

Na to pytanie odpowiedział radny Sokołowski. "Ktoś, kto podświadomie czuje się winny śmierci własnego dziecka i swoją nienawiść do świata przenosi teraz w formie chorej ideologii. Poprzednie zdanie nie jest o aborcji...".

 

 

"Zginął nasz syn"

 

Agata Wierny, pełnomocniczka prezydenta Częstochowy ds. równych szans, poczuła się wpisem dotknięta. "Pięć lat temu przeżyliśmy z mężem niewyobrażalną, osobistą tragedię - zginął nasz ośmioletni syn. Dziś tę tragedię próbuje wykorzystać lokalny polityk i radny PiS, Artur Sokołowski, któremu nie podobają się moje działania jako pełnomocniczki prezydenta ds. równych szans" -  odniosła się do słów radnego na swoim profilu.

 

 

W rozmowie z polsatnews.pl wyjaśniła, że radny doskonale zna historię jej tragedii sprzed lat, wie, że straciła dziecko w wypadku.

 

- Zareagował w ten sposób, bo na stronie internetowej urzędu miasta pojawiło się podpisane przeze mnie zaproszenie na spotkanie dot. zaostrzenia przepisów aborcyjnych i kwestii in vitro, które ma odbyć się 3 października, w dniu ogólnopolskiego strajku kobiet - powiedziała.

 

Dodała, że "namawiała swojego szefa" do poparcia poniedziałkowego strajku.

 

Radny idzie do sądu

 

Choć radny PiS twierdzi, że nie wie, dlaczego Wierny połączyła jego wpis ze swoją historią, kobieta jest przekonana, że radnemu chodziło właśnie o nią. - Ciężko znaleźć drugiego pełnomocnika prezydenta Częstochowy, którego dziecko zginęło w wypadku - podkreśla.

 

Jej zdaniem, posługiwanie się argumentem, jakiego na swoim publicznym profilu użył radny, "jest nie do przyjęcia". - Nawet jeśli nie odnosiłby się do mnie - zaznacza.

 

Wierny podkreśla, że "nie ma większej podłości, niż cyniczne granie śmiercią dziecka". Dodała, że "nigdy do tej pory nie zetknęła się z tak bezmyślną podłością".

 

Radny Artur Sokołowski całą sprawę skomentował, również na Facebooku, pisząc, że "z uwagi na bezprecedensową skalę ataku na moją osobę i związaną z tym falę hejtu, jaka rozlała się już szeroko po internecie, jeszcze w tym tygodniu zmuszony będzie złożyć przeciwko pani Agacie Wierny zarówno pozew cywilny o ochronę moich dóbr osobistych, jak i akt oskarżenia w sprawie karnej o zniesławienie i znieważenie".

 

- Chętnie spotkam się z nim w sądzie - mówi polsatnews.pl Wierny.

 

polsatnews.pl