Założenie biura jest takie: każdy, kogo do tej pory opcja wakacyjnego wyjazdu zagranicznego onieśmielała, choćby ze względu na nieznajomość języków obcych, będzie miał teraz szansę odwiedzić Chorwację albo greckie wyspy.

 

Muzyka, filmy, animatorzy

 

Biuro Rainbow chce organizować wczasy w tzw. polskich strefach. Chodzi o to, by Polacy mogli integrować się z Polakami, w rytm polskiej muzyki i z opieką polskojęzycznych animatorów. Przedstawiciele firmy podkreśłają, że "polskie strefy" zagoszczą "w 6 atrakcyjnych i popularnych wśród turystów miejscach". Będą to 3 hotele: na Krecie, Rodos i na Korfu, oraz 3 apartamentowe "wioski wakacyjne": Kokkino Nero i Velika na Riwierze Olimpijskiej, oraz Slatine w Chorwacji.

 

Pracownicy biura będą organizować rodakom czas. Późnym popołudniem zaproszą do gry w popularne "planszówki". Po godzinie 20. będą pokazywane polskie filmy. Mają się też odbywać tańce "przy znanych i popularnych przebojach" oraz zabawy inspirowane popularnymi teleturniejami.

 

Na straży "polskich atrakcji" stać będą "Gospodarze Strefy".

 

Także dania podawane w hotelowych restauracjach zostaną urozmaicone o polskie akcenty. - Chcemy, by raz w tygodniu serwowane były polskie dania. Jakie dokładnie, będzie zależało od kierunku i dostępności produktów - mówi polsatnews.pl Radomir Świderski, rzecznik biura.

 

Serwowane mają być także polskie trunki. - Im więcej polskich akcentów, tym lepiej - dodaje rzecznik.

 

Jak podkreśla, sprzedaż wakacyjnych ofert na 2017 rok już ruszyła i "zainteresowanie nimi jest niezłe". - Kierunki z polską strefa są w czołówce sprzedaży - zauważa.

 

Dla tych, którzy się "wstydzą"

 

- Polacy na wakacjach lubią się bawić i integrować. Lubią też spędzać wakacje w atmosferze luzu i poznawać nowych ludzi. Nie zawsze jednak czują się pewnie wypoczywając w obiektach obleganych przez inne narody ze względu na barierę językową, czasami się po prostu wstydzą -  powiedział Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow w rozmowie z Business Insider Polska.

 

Jak dodał, "polskie strefy" to "propozycja dla klasy średniej, dla tych którzy do tej pory spędzali wakacje nad Bałtykiem, bo obawiali się dużych kosztów i bali się, że zabraknie im kontaktu z rodakami".

 

Nie wszystkim internautom pomysł się spodobał. W komentarzach zarzucają, że "polskie strefy" tyle, że "parawanowe" przeniosą się z Bałtyku za granicę, że to nic innego jak swoiste getta, a Polacy zamiast poznawać obce kultury, będą ograniczą się do rozmów z rodakami.

 

Biuro jednak zapewnia, że nie o tworzenie zamkniętych enklaw chodzi, a zachęcenie do wyjazdów tych, których do tej pory przerażały zagraniczne oferty. A ci, którzy będą chcieli poznać kulturę państwa, w którym będą gościć, nie będą zmuszani do aktywności w "polskich strefach".

 

polsatnews.pl