- Donald Trump miał udane tylko pierwsze 30 minut debaty, przeznaczone na omawianie problemów gospodarki - uznali komentujący ją w studio telewizji CNN byli doradcy prezydentów Baracka Obamy i Billa Clintona, David Axelrod i Paul Begala.

 

- Trump był sobą i nie wypadło to dobrze - powiedział Axelrod.

 

"Nie był wystarczająco przygotowany"

 

Podobnie ocenił debatę Chris Cilizza w dzienniku "Washington Post". "Trump nie był po prostu wystarczająco przygotowany. Z trudem odpowiadał na pytania, których musiał się spodziewać" - pisze autor.

 

Podkreśla, że kandydat republikański nie wykorzystał okazji do uzasadnionej krytyki Clinton - jak w sprawie nazwania jego wyborców ludźmi "godnymi pożałowania" - i niegrzecznie przerywał jej, kiedy mówiła.

 

"Debata opowiada historię tegorocznego wyścigu o prezydenturę. Republikański proces prawyborów poniósł porażkę, gdyż wyprodukował kandydata, który cynicznie lub nieświadomie sprzedaje krzywy obraz rzeczywistości, dyskwalifikując się praktycznie każdym przesadzonym zdaniem. Demokraci z kolei nominowali wadliwego, lecz znającego się na rzeczy, pewnego siebie i zrównoważonego polityka - można przeczytać w artykule redakcyjnym "Washington Post".

 

Zdaniem jego autora podczas pierwszej debaty kandydatów przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA można było odnieść wrażenie, że Republikanin Donald Trump nie był w stanie wyjść ponad swe slogany, które jak zwykle opierały się na ponurym wizerunku Stanów Zjednoczonych.

 

Obserwatorzy debaty zwrócili uwagę, że kandydat Republikanów wypadł dobrze, gdy na początku mówił o układach o wolnym handlu, wskutek których miliony Amerykanów straciły pracę. Nowojorski biznesman i miliarder brzmiał autentycznie i przekonująco, gdy występował wtedy jako polityczny outsider krytykujący establishment - oceniono.

 

"Znalazła dziury w narracji Trumpa"

 

Potem jednak pozwolił się zepchnąć do defensywy przez wytrawną polemistkę, jaką jest Clinton, która zgodnie z oczekiwaniami popisywała się znajomością problemów i logicznej argumentacji.

 

- Sztab Hillary Clinton musi się czuć zadowolony, że znalazła dziury w narracji Trumpa i zalazła mu za skórę - powiedział jeden z komentatorów CNN.

 

Była szefowa dyplomacji przypomniała m.in., że republikański kandydat, wbrew temu co powtarza, popierał wojnę w Iraku i wypomniała mu powielanie spiskowej teorii, że prezydent Barack Obama nie urodził się w USA. Głoszenie tej tezy - mimo pokazania przez Biały Dom metryki urodzenia Obamy na Hawajach - całkowicie zraziło do Trumpa Afroamerykanów.

 

- Donald Trump ma długą historię zachowywania się w sposób rasistowski - powiedziała kandydatka Demokratów.

 

CNN: tylko 27 proc. widzów przyznało zwycięstwo Trumpowi

 

Komentatorzy w CNN uznali, że pojawienie się tego wątku w debacie było "katastrofą" dla Trumpa.

 

Według sondażu przeprowadzonego przez telewizję CNN natychmiast po debacie aż 62 proc. oglądających ją widzów oceniło, że wygrała ją kandydatka Partii Demokratycznej, natomiast 27 proc. przyznało zwycięstwo kandydatowi Republikanów.

 

Zdecydowana większość respondentów w sondażu uznała, że Clinton jaśniej prezentuje swoje poglądy i wykazuje się lepszym zrozumieniem problemów niż Trump. 59 proc. oceniło ją jako silnego przywódcę, podczas gdy o kandydacie Republikanów opinię taką wyraziło 39 proc.

 

CNN zastrzega, że próba, na jakiej przeprowadzono sondaż, nie jest jednak reprezentatywna dla całego społeczeństwa amerykańskiego. Telewizja przyznaje nawet, że wśród ankietowanych widzów debaty przeważali prawdopodobnie wyborcy demokratyczni.

 

"Żaden z uczestników nie miał niczego prawdziwego do zaoferowania"

 

Według "New York Timesa" określenie debata traci swoje znaczenie, gdy jeden kandydat jest poważny, a drugi to bezmyślny awanturnik.

 

Według gazety ta pierwsza telewizyjna konfrontacja na pewno zasługuje na miano widowiska, biorąc pod uwagę m.in. wielomilionową publiczność.

 

"Jednak w tym ćwiczeniu była fundamentalna asymetria, z powodu nagiej prawdy, że żaden z uczestników nie miał niczego prawdziwego do zaoferowania", a widząc ich na scenie widzieliśmy dokładnie to, kim byli w czasie kampanii - ocenia "NYT".

 

"Stojąc przy pulpicie, przerywając sobie i wykrzykując, grając rękami na niewidocznym akordeonie, blokując" Clinton czy powtarzając swe ulubione tematy: miejsca pracy, terroryzm, układ NAFTA, Chiny i to, że wszystko jest takie straszne, "Trump powiedział wiele" - podkreśla gazeta. "Jednak z czasem z trudem walczył z przeciwniczką, która była bardziej opanowana i lepiej przygotowana od jakiegokolwiek Republikanina, któremu stawiał czoło podczas prawyborów" - ocenia dziennik.

 

"Kompulsywnie kłamie od początku wyścigu"

 

"90 minut nigdy nie wystarczyłoby, żeby Trump uratował swą kandydaturą, nawet jeśli jakimś cudem chciałby to zrobić, jeśli nagle opracowałby spójny zestaw działań politycznych i zasad, wobec których można być rozważyć i ocenić propozycje Clinton", a także gdyby zaczął się wykazywać podstawowym poziomem przyzwoitości - dodaje "NYT".

 

Oczekiwania wobec Trumpa od samego początku były niskie. Kandydat "kompulsywnie kłamie od początku wyścigu" o fotel prezydenta USA, czego dalszy ciąg nastąpił w poniedziałek - dodaje dziennik. Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego, co by zrobił podczas debaty, to i tak miałby wciąż poparcie sporej części amerykańskiego elektoratu.

 

Oczekiwania wobec Clinton były inne. "Musiała mieć wystarczającą lekkość, wymieszaną z treścią, być surowa, ale nie ostra, zabawna, ale nie lekceważąca, mądra, ale nie pedantyczna, oraz być w stanie przeciwstawić się zastraszaniu. W sumie dokonała tego, odrzucając ataki (Trumpa) i pewnie przedstawiając własny krytycyzm z wyższego, pewniejszego gruntu" - ocenia "NYT".

 

PAP