Kilku sprawców ubiegłorocznych zamachów w Paryżu oraz tegorocznego w Brukseli przebywało przez pewien czas w Budapeszcie - potwierdził we wtorek doradca premiera Węgier Viktora Orbana ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Gyoergy Bakondi.

 

"Przebywali na Węgrzech przez dłuższy lub krótszy czas"

 

Bakondi potwierdził w telewizji M1 podaną tego dnia przez dziennik "Magyar Idoek" informację, że niektórzy zamachowcy z Paryża i Brukseli przebywali na Węgrzech przez dłuższy lub krótszy czas, a jedyny żyjący członek grupy dżihadystów, którzy dokonali zamachów w Paryżu, Salah Abdeslam był w węgierskiej stolicy aż trzykrotnie.

 

Jak poinformował Bakondi, władze węgierskie na podstawie prośby o udzielenie pomocy prawnej wspólnie z władzami Francji i Belgii prowadziły w tej sprawie śledztwo i stwierdziły, iż około 10 terrorystów spędziło kilka dni na fałszywych paszportach w Budapeszcie, gdzie zebrali fundusze, po czym ruszyli na Zachód.

 

"ludzie o złych intencjach" wśród imigrantów

 

Bakondi przypomniał, że w ubiegłym roku przez Węgry przetoczyła się fala imigrantów, co wykorzystali ludzie o złych intencjach.

 

Podkreślił, że Salah Abdeslam przyjechał samochodem z belgijskimi dokumentami od strony Austrii, gdzie nie ma kontroli granicznej, a jego dokumenty były umiejętnie podrobione, przez co pracownicy węgierskiego hotelu, w którym się zatrzymał, nie wykryli, iż są fałszywe.

Bakondi dodał, że francuscy i belgijscy śledczy nadal pracują na Węgrzech nad uściśleniem informacji dotyczących terrorystów.

 

Doradca premiera nawiązał też do sobotniego zamachu w Budapeszcie, w którym dwoje policjantów zostało ciężko rannych. Zapewnił, że policja uczyni wszystko, by wyjaśnić okoliczności tego przestępstwa i schwytać sprawców.

 

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. 22 marca doszło zaś w Brukseli do dwóch zamachów, w wyniku których zginęły 32 osoby. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie (IS).

 

PAP