Prokuratura żądała dla W. kary 25 lat więzienia - to najsurowsza kara, jaką sąd może wymierzyć osobie, która w chwili przestępstwa nie ukończyła 18 lat. Obrona domagała się wymierzenia oskarżonemu możliwie łagodnej kary.


Sąd Okręgowy w Opolu przyjął, że sprawca działał z zamiarem bezpośrednim rabunku i zatarcia śladów, ale samą śmierć spowodował z zamiarem ewentualnym - czyli godził się z możliwością jej wystąpienia i mógł przewidzieć taki skutek swego działania. Oprócz kary więzienia skazany będzie musiał także zapłacić rodzinie 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia.

 

Rodzice Wiktorii uważają wyrok za niesprawiedliwy

 

Wymiarem kary była rozczarowana matka Wiktorii. - Ten wyrok jest niesprawiedliwy. Za morderstwo 14 lat? - pytała. Uważa, że oskarżony powinien zostać skazany na 25 lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. - Jak można wybaczyć morderstwo dziecka? - mówiła dziennikarzom. Choć sąd wykluczył udział innych osób w przestępstwie, rodzice nie wierzą, że Artur W. był jedynym sprawcą. Ich zdaniem, nie byłby w stanie sam przenieść Wiktorii.

 

Mec. Andrzej Kuczera - pełnomocnik rodziców dziewczyny, którzy w procesie występują jako oskarżyciele posiłkowi - powiedział, że wystąpi do sądu o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, później zapadnie decyzja w sprawie apelacji.

 

- W tej chwili, przy karze 14 lat pozbawienia wolności - oczywiście teoretycznie, formalnie - oskarżony ma możliwość po siedmiu latach składać wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie, co kłóci się z poczuciem sprawiedliwości - powiedział.


Wiktoria C. zaginęła 7 marca 2015 roku. Jej ciało znaleźli po jedenastu dniach poszukiwań w przepompowni w Krapkowicach (Opolskie) pracownicy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

 

Nieprzytomną wrzucił do kolektora ściekowego. Utonęła


Według ustaleń śledztwa i procesu, W. napadł na Wiktorię, bo chciał jej zabrać telefon komórkowy. Gdy szarpał dziewczynę, ta upadła, uderzyła głową o betonowe podkłady i straciła przytomność. W. zabrał jej wtedy telefon, a potem przeciągnął nieprzytomną dziewczynę na teren przepompowni ścieków i wrzucił ją do kolektora ściekowego. Według biegłych przyczyną śmierci nastolatki było utonięcie.


W maju ub. roku 17-letniemu wówczas mieszkańcowi Gogolina (Opolskie) Arturowi W. postawiono zarzuty dokonania rozboju i spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała, które doprowadziło do śmierci Wiktorii. Potem zarzuty te zmieniono na zabójstwo.


Wtorkowy wyrok jest nieprawomocny. Można go zaskarżyć do sądu apelacyjnego.

 

Po serii umorzeń poczuł się bezkarny

 

Artur W. był już wcześniej znany policji, zatrzymywano go za drobne kradzieże.


- Za kradzieże Artur W. odpowiadał przed sądem dla nieletnich. Wszystkie sprawy w zasadzie kończyły się dla niego pomyślnie, bo umorzeniem. Mam wrażenie, że ta seria umorzeń spowodowała, że poczuł się bezkarny – opowiadał dziennikarzom programu "Interwencja" Radosław Dimitrow, dziennikarz "Nowej Trybuny Opolskiej”.


- To była rodzina patologiczna. Ojciec pił, matka odeszła, wzięła jedno dziecko, a on został z drugim. Były awantury, policja przyjeżdżała, ale nie wiem, czy do niego przyjeżdżała, czy do tego młodego. Nie interesowałam się - mówiła sąsiadka Artura W. po jego zatrzymaniu.


PAP, polsatnews.pl