Rzeczniczka BOR Natalia Markiewicz poinformowała, że drona zauważył funkcjonariusz BOR, przebywający na tzw. posterunku zewnętrznym kancelarii premiera. "Informację o nim zgłosił dowódcy zmiany, który zlokalizował operatora. Na miejsce wysłano patrol; operator został poproszony, by niezwłoczne wylądował nim w bezpiecznym miejscu. Osobę tę wylegitymowano i przekazano policji" - poinformowała.

 

- Po wylegitymowaniu operatora drona okazało się, że jest to obywatel Federacji Rosyjskiej. Został on poproszony o niezwłoczne wylądowanie dronem w bezpiecznym miejscu. Ustalono, że przyjechał na miejsce samochodem marki porsche, w samochodzie siedziala druga osoba i po wylegitymowaniu okazało się, że ona także jest obywatelem Federacji Rosyjskiej - dodała. Samochód sprawdzono pirotechnicznie, dron został zabezpieczony.

 

Rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Mrozek powiedział, że z mężczyzną, który kierował dronem prowadzone są "czynności procesowe pod kątem złamania przepisów ustawy prawo lotnicze". Wyjaśnił, że chodzi o art. 212, mówiący o tym, że nie wolno użytkować tego typy urządzeń, statków powietrznych w strefach objętych zakazem lub ograniczeniami lotu". Za złamanie tego przepisu grozi do 5 lat więzienia.

 

O sprawie poinformowana została też prokuratura. Sprawę ma wyjaśniać także ABW.

 

PAP, Polsat News fot. Wikimedia Commons