31-letnia sportsmenka przygodę z kulturystyką rozpoczęła w 2012 roku, za namową swojego chłopaka, Mikołaja. Zaledwie po kilku miesiącach treningów zaczęła odnosić pierwsze sukcesy. Najpierw w Polsce, następnie na świecie: w Kanadzie, Hiszpanii, czy na Litwie.

 

By osiągnąć sukces codziennie trenowała przez wiele godzin, przestrzegała bardzo restrykcyjnej diety. Ale ciężko pracowała nie tylko w siłowni. Na co dzień realizowała się jako policjantka w Komendzie Powiatowej Policji w Tucholi.

 

Cały jej świat przewrócił się do górny nogami dwa miesiące temu, gdy usłyszała, że zdiagnozowano u niej zaawansowane stadium nieoperacyjnego raka żołądka. Po tygodniach walki, licznych badaniach, wizytach u lekarzy nadzieje na pomoc malały, aż w końcu odesłano ją do hospicjum.

 

Pojawiła się  szansa na podjęcie walki z chorobą za granicą. Nadzieją jest leczenie w niemieckiej klinice, ale by móc je podjąć potrzeba 60 tysięcy złotych. Z tego powodu bliscy zawodniczki zorganizowali zbiórkę pieniędzy, którą można wesprzeć tutaj.

 

A Kinga, której życiowe motto brzmi "dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą", ma nadzieję, że i tym razem stoczy zwycięską walkę.

 

 

AP, Polsat Sport, polsatnews.pl