Rozporządzenie wprowadza nowe zasady pracy reporterów, operatorów kamer i fotografów w sali obrad. Wstęp do loży dziennikarskiej będą mieli tylko ci przedstawiciele mediów, którzy podpiszą regulamin.


Niektóre reguły, zauważył dziennik „Il Fatto Quotidiano”, mogą budzić zdumienie. Za „dziwne” uznał zalecenie, aby powstrzymywać się przed pokazywaniem wszelkich znaków aprobaty bądź dezaprobaty. To zaś, tłumaczy gazeta, może oznaczać kłopoty dla dziennikarza, który potakująco kiwnie głową rozmawiając z kimś.


Media nie pokażą "prywatności parlamentarzystów"


Nowością będzie obowiązek natychmiastowego przerwania zdjęć wraz z zawieszeniem obrad. Nie będzie zatem można zarejestrować chwili, gdy deputowani tłoczą się przy wyjściu, poklepują po plecach, pozdrawiają, obejmują czy wykonują inne gesty. Wszystkie takie zachowania uznano za prywatność parlamentarzystów, której mediom nie wolno pokazywać.


Ponadto, jak głosi regulamin, zabronione będzie rozpowszechnianie zdjęć i nagrań prezentujących parlamentarzystów prowadzących rozmowy telefoniczne. To wyjątkowo duże wyzwanie dla mediów, bo w czasie obrad przez telefon rozmawiają prawie wszyscy - mniej lub bardziej jawnie.


Zakaz wstępu na salę obrad


Zakazano też publikowania fotografii i nagrań filmowych, które “nie są niezbędne” w relacjach z obrad parlamentu. Właśnie to postanowienie, zaznacza dziennik, wskazuje, że nie wolno będzie prezentować w mediach scen z wymiany liścików w ławach poselskich, pokazywać ekranów tabletów i smartfonów parlamentarzystów. Nie będzie więc można ustalić na tej podstawie, czy bawią się oni w gry komputerowe i jakie strony internetowe odwiedzają.


Istotnym rezultatem nowych zasad pracy sprawozdawców jest zaś to, że widzowie i czytelnicy nie zobaczą już zdjęć śpiących deputowanych, bo zgodnie z interpretacją regulaminu tego typu obrazy nie dotycząc prac Izby, nawet jeśli - jak się zauważa - ma to miejsce w czasie jej obrad. Dziennikarze zostali już uprzedzeni, że kto złamie te zasady, może otrzymać zakaz wstępu na salę obrad.

 

PAP