Jak powiedziała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus, sprawa notariusza była od początku wyłączona z głównego śledztwa, które prowadzono przeciwko wyłudzającym nieruchomości oszustom.


Dodała, że notariuszowi jednej z wrocławskich kancelarii przedstawiono zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, tj. popełnienia przestępstwa z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego. Grozi za ten czyn do 10 lat więzienia.


- Zarzuty dotyczą przeprowadzenia czynności notarialnych z udziałem trzech osób, które jak wynika z uzyskanych w toku postępowania opinii biegłych, nie rozumiały znaczenia składanych oświadczeń woli, a w kancelarii notarialnej podpisywały umowy notarialne w zakresie przeniesienia praw własności do nieruchomości - wyjaśniła rzeczniczka.


Zakaz wykonywania zawodu przez pół roku


Kalus poinformowała, że notariusz nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego czynu i zaprzecza, by w czasie podpisywania tych umów którakolwiek z osób zachowywała się w sposób budzący wątpliwości, co do rozumienia przez nią znaczenia przedsiębranych czynności.
Prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 30 tys. zł oraz zakazu wykonywania zawodu notariusza przez sześć miesięcy.


Oszuści skazani


W kwietniu tego roku wrocławski sąd skazał prawomocnym wyrokiem pięcioro oszustów, którzy od osób starszych i schorowanych wyłudzali domy i mieszkania. Najsurowszy wyrok 7 lat więzienia usłyszał Tomasz N., a na 3,5 roku skazany został Jerzy N. To oni organizowali ten proceder. Polegał on m.in. na wyszukiwaniu osób, z którymi oszuści podpisywali umowę pełnomocnictwa. Następnie sprzedawali nieruchomość i - jako pełnomocnicy sprzedającego - z jego konta wypłacali pieniądze. Niektóre domy kupowali najpierw dla siebie, a potem je odsprzedawali.

 

PAP