Wicepremier wziął udział w spotkaniu Parlamentarnego Zespołu ds. Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Gospodarczego, wraz z zaproszonymi przedsiębiorcami. Tematem spotkania była kwestia ochrony przedsiębiorców przed ponoszeniem negatywnych skutków, wynikających ze zmiany wykładni przepisów prawa przez organy państwa.

 

Jak mówił szef zespołu Adam Abramowicz (PiS), skomplikowane i niejednoznaczne polskie prawo stwarza ogromne problemy polskim przedsiębiorcom. Wielu z nich, zwłaszcza dotyczy to małych firm, pada ofiarą nagłych zmian interpretacji prawa przez urzędy i egzekwowania tych interpretacji wstecz. Naraża to, jak mówił, przedsiębiorców na ogromne koszty, a czasem na upadłość.

 

Opodatkowanie wstecz

 

Przykłady takich sytuacji przedstawił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Według niego twórcą pomysłu, by stosować wstecz nowe interpretacje prawne był wiceminister finansów i szef Służby Celnej w rządach PO Jacek Kapica.

 

- Kiedyś upatrzył sobie tych, którzy montowali szafy i pobierali za to 8 proc. VAT, to kilkadziesiąt tysięcy małych firm w Polsce - mówił Kaźmierczak. Jak dodał, minister zmienił interpretację prawną, uznając, że stawka VAT powinna wynosić 23 proc. i kazał podatek płacić wstecz.

 

Przedsiębiorcy, jak mówił, zaczęli się bronić, nie mając z czego oddać tych pieniędzy. - Wygrali tę wojnę, ale politycznie to był początek upadku Platformy Obywatelskiej, bo od szafiarzy zaczął się upadek przedsiębiorców PO - komentował.

 

Samochody, które jednocześnie są i nie są ciężarowe

 

Kaźmierczak podał też przykład importerów samochodów homologowanych jako ciężarowe. - Tu były już mega akrobacje ze strony służb podatkowych, bo ci ludzie byli skazywani na dwa sposoby. Na potrzeby VAT fiskus uznał, że to nie są samochody ciężarowe, ale już na potrzeby akcyzy to były samochody ciężarowe - relacjonował prezes ZPP. W efekcie "część popłaciła, część pobankrutowała".

 

Dodał, że przychody budżetu państwa, gdy te samochody były homologowane jako ciężarowe, wynosiły w granicach 300 mln złotych rocznie, a od czterech lat "wpływy z akcyzy i z VAT wynoszą zero".

 

"Szamotanie się z urzędami"

 

Podczas posiedzenia zespołu wypowiedział się też Ryszard Florek, szef firmy FAKRO, która jako producent okien dachowych odniosła ogromy sukces rynkowy. Przyznał, że przywołane przez Kaźmierczaka przykłady "to właśnie życie przedsiębiorcy w Polsce".  - Niech więc nikt się nie dziwi, że Polacy wyjeżdżają za granicę - mówił.

 

Podkreślał, że polski przedsiębiorca, który ma konkurować na rynkach światowych, musi "połowę czasu tracić na szamotanie się z urzędami", podczas gdy jego zagraniczni konkurenci nie mają tego problemu.

 

Ponadto musi płacić adwokatom i doradcom finansowym, którzy pomagają mu walczyć z urzędami, co też przekłada się na koszty produkcji. Nie mówiąc już o tym, że "zapycha setkami spraw sądy".

 

 - Prowadzę działalność od 30 lat, prowadziłem też w PRL i wtedy było najlepiej" - zaznaczył Florek. Dobrze też, jak dodał, było "za Wilczka" (Mieczysław Wilczek - minister przemysłu PRL w latach 1988-89, współautor przełomowych ustaw o wolności działalności gospodarczej  -red.), a potem było coraz gorzej. Dziś natomiast, jak dodał, jest "nadmiar prawa", który powoduje m.in. korupcję.

 

W podobnym tonie wypowiadali się inni zaproszeni na posiedzenie zespołu przedsiębiorcy. Niektórzy z nich, poza stosowaniem przez urzędy interpretacji prawa wstecz, narzekali na ustawę o VAT, zwłaszcza solidarną odpowiedzialność za ten podatek. Postulowali m.in. wprowadzenie tzw. odwróconego VAT na wiele towarów, choćby na paliwa, co by ich zdaniem zakończyło problem z wyłudzaniem tego podatku. Na postulat ten zebrani zareagowali oklaskami.


Morawiecki zapowiada "ponad 100 uproszczeń” i "konstytucję dla biznesu"

 

Wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że jego resort pracuje nad pakietem zmian prawnych, które będą "wychodzić naprzeciw postulatom przedsiębiorców". W tym pakiecie będzie "ponad 100 uproszczeń", a zostanie to wdrożone "w ciągu 2-3 miesięcy". - Będą w tym pakiecie takie rozwiązania, jak np. zmniejszenie czasu archiwizacji dokumentów z 50 lat do 5 - mówił.

 

Na jesień Morawiecki zapowiedział także "konstytucję dla biznesu", która zapewni "większą dbałość i pewność co do przepisów prawa". Właśnie te rozwiązania będą gwarantować przestrzeganie zasady "lex retro non agit" (prawo nie działa wstecz) - informował wicepremier.  - Przedsiębiorca nie powinien odpowiadać za to, jeśli był w zgodzie z przepisami prawa, że ten stan prawny się zmienił - zaznaczył Morawiecki.

 

Przedsiębiorcy też są "znakomici w omijaniu procedur”

 

Wicepremier przyznał zarazem, że "wspiera ministra finansów w jego staraniach domknięcia luki podatkowej", co jest czasem "kwadraturą koła". Bo rzeczywiście, mówił Morawiecki, "coś jest nie tak" skoro w niektórych obszarach gospodarki "zyski rosną o 70 procent", a wpływy z CIT "spadają o 15 procent".

 

 - Zatem każda strona w tym sporze powinna uderzyć się trochę w pierś - ocenił Morawiecki. Bo urzędy nie są zawsze w porządku, ale i polscy przedsiębiorcy też są "znakomici w omijaniu procedur, zwłaszcza podatkowych".

 

Wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj, odpowiedzialny za przygotowanie gwarantującej niedziałania prawa wstecz "klauzuli pewności prawa", zapewniał, że służyć ona będzie właśnie temu, by "strona postępowania nie ponosiła negatywnych skutków zmiany wykładni prawa". Zapowiedział, że jesienią projekt ten powinien trafić na posiedzenie rządowego komitetu stałego.

 

Obecny na posiedzeniu zespołu dyrektor Departamentu Systemu Podatkowego MF Leszek Grzybowski (także sekretarz Rady ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania) zapewnił, że resort finansów nie będzie przeciwny tej klauzuli.

 

PAP