Do zabójstwa Łukasza Masiaka - b. dziennikarza "Głosu Mławy", a od 2010 r. autora publikacji na własnym portalu naszamlawa.pl. - doszło w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 r. w kręgielni w jednym z nocnych lokali w Mławie. Bartosz N. zbiegł z miejsca zdarzenia i ukrywał się. Był poszukiwany m.in. w ramach Europejskiego Nakazu Aresztowania do 2 lutego tego roku, gdy zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej. Postawiono mu wówczas zarzut działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza.

 

W trakcie śledztwa Bartosz N. złożył tylko raz wyjaśnienia - nie przyznał się wówczas do zarzucanego mu czynu, utrzymując, iż śmierć Łukasza Masiaka była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, upadku na posadzkę.

 

Według ustaleń prokuratury, N. dokonał zabójstwa zadając bardzo silny cios poprzez kopnięcie w lewą część głowy, co spowodowało niewydolność krążeniowo-oddechową i śmierć Masiaka. W ocenie śledczych, Bartosz N., będąc osobą wysportowaną, po kursie instruktora kulturystyki i boksu, powinien zdawać sobie sprawę, że jego działanie może przynieść śmiertelny skutek.

 

W śledztwie ustalono, że do zabójstwa doszło tuż po incydencie towarzyskim. Nie stwierdzono natomiast, by miało ono związek z działalnością dziennikarską Masiaka. Prokuratura weryfikowała również wersję Bartosza N. o nieszczęśliwym wypadku, uzyskując opinię biegłych medyków. Ostatecznie nie zmieniono przyjętej wcześniej kwalifikacji, czyli działania z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia.

W czasie śledztwa Bartosz N. został skierowany na obserwację w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie (Mazowieckie). Wykazała, że w chwili czynu był poczytalny.

 

Otrzymał wcześniej nekrolog przesłany listem

 

Po śmierci Masiaka "Tygodnik Gazeta Mławska" informował m.in. o niewyjaśnionym napadzie na dziennikarza, do którego doszło w styczniu 2014 r. w pobliżu jego domu - zamaskowany sprawca użył wtedy gazu i pobił dziennikarza. Według gazety Masiak łączył to wydarzenie z zamieszczaniem tekstów na swoim portalu. Dziennikarz otrzymał też wcześniej nekrolog przesłany listem.

 

O przeprowadzenie skutecznego śledztwa i szczegółowe wyjaśnienie okoliczności śmierci Łukasza Masiaka apelowały po wszczęciu postępowania m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Odnosząc się do publikacji mediów na temat wcześniejszych gróźb wobec Masiaka i jego pobicia, policja informowała, że dziennikarz złożył dwa zawiadomienia dotyczące napaści - w styczniu 2014 r. oraz przesłania na jego adres nekrologu - w grudniu 2014 r. Nie udało się ustalić sprawców tych czynów. Według policji dziennikarz zeznawał wtedy, iż nie miał żadnych wrogów ani problemów życiowych, których wynikiem mogły być napad i anonim z nekrologiem.

 

PAP