Zdzisław i Monika w wakacje przepłynęli dmuchanym kajakiem ponad 1300 km od ukraińskiej granicy Bugiem, Narwią, Wisłą, Brdą, Notecią, Wartą i Odrą do Dziwnowa nad Morzem Bałtyckim. Pięciotygodniową wyprawę uwieczniali na fotografiach. Problem w tym, że tuż przed powrotem do domu w Szczecinie zgubili aparat z bezcennymi dla nich zdjęciami.

 

"Zaznaczam, że nie chodzi tu o słodkie selfiaczki z dyskoteki pod Radomiem, tylko o wyjątkowe fotografie najpiękniejszych dolin rzecznych naszego kraju. Tysiące jaskółek, czarne bociany, bobry i magia Bugu, wielokilometrowe wyspy o piaszczystych plażach na Wiśle, rozlewiska Noteci i zachody słońca nad Odrą oraz pamiątki ze spotkań z gościnnymi Polakami z całego kraju" - napisał w sierpniu zrozpaczony Zdzisław Rabenda apelując o pomoc w poszukiwaniach aparatu.

 

Dobra wiadomość

 

Minął ponad miesiąc, młodzi ludzie powoli przyzwyczajali się do myśli o utraconych bezpowrotnie fotografiach, gdy na ich facebookowym profilu pojawiła się wiadomość. Od mieszkanki Szczecina, 19-letniej Darii, która już jakiś czas temu znalazła aparat podczas spaceru z psem.

 

Młoda kobieta nie wiedziała, komu go zwrócić, aż pewnego dnia na facebookowej tablicy swojej koleżanki zauważyła ogłoszenia umieszczane przez poszukujących zguby. - Przed chwilą odebraliśmy z poczty aparat - dzięki temu, że ciągle znajdował się w pokrowcu, mimo deszczowej pogody w ostatnich tygodniach, wciąż działa - nie może się nacieszyć Zdzisław Rabenda.

 

- Okazało się, że nigdy nie można przestawać wątpić w ludzką dobroć, bezinteresowność i uczciwość - dodał podróżnik.

 

Fot. Facebook.com/Takie Tam z Tripa

 

polsatnews.pl