Gospodarze rozpoczęli spotkanie z animuszem. Już w 9. minucie stworzyli dogodną sytuację pod bramką rywali, jednak po składnej akcji Kamil Łączek w idealnej sytuacji przestrzelił z okolicy dziesiątego metra. Kilka minut później, po dośrodkowaniu Piotra Wiśniewskiego główkował Marco Paixao, ale ten strzał nie zaskoczył Andrzeja Sobieszczyka. Wynik zmienił się dopiero w 66. minucie gdy po dośrodkowaniu Lukasa Haraslina kapitalnym uderzeniem z woleja popisał się Flavio Paixao. Bramkarz Puszczy nie miał przy tym strzale nic do powiedzenia.

 

Dwie minuty później Lechia miała szansę na podwyższenie rezultatu, ale interwencja Sobieszczyka uchroniła miejscowych od straty gola. Wydawało się wtedy, że faworyt kontroluje przebieg wydarzeń na boisku i spokojnie dowiezie przewagę do końca.

 

Jednak w 86. min sędzia podyktował rzut karny dla Puszczy za faul Stevena Vitorii na Longinusie Uwakwe. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Maciej Domański i mocnym strzałem pokonał Damiana Podleśnego.

 

Pierwsze minuty dogrywki to nieco odważniejsze ataki gospodarzy, pierwsi groźną sytuację stworzyli jednak gdańszczanie. W 101. minucie, po strzale z dystansu Milena Gamakowa, Puszczę od straty bramki uchronił słupek, a po chwili Milos Krasić w dobrej sytuacji skiksował pod bramką Sobieszczyka. W drugiej połowie obie ekipy były już zbyt zmęczone, by wyprowadzić decydujący cios. Bliżej powodzenia byli goście, ale Milen Gamakow przestrzelił w ostatnich sekundach. Kolejnego ćwierćfinalistę PP musiał więc wyłonić konkurs rzutów karnych, w którym lepsi okazali się drugoligowcy.

 

W ćwierćfinale rywalem Puszczy będzie zwycięzca spotkania Pogoń Szczecin - Jagiellonia Białystok, które zostanie rozegrane 28 września.

 

polsatsport.pl, PAP