"Nie jesteśmy w stanie ustalić, czy rzeczywiście były to naloty. Jesteśmy w stanie powiedzieć, że konwój został zaatakowany" - powiedział rzecznik ONZ ds. humanitarnych Jens Laerke.

 

Oenzetowski komunikat na temat poniedziałkowego zdarzenia, w którym najpierw mowa była o nalotach, poprawiono z użyciem słowa ataki. Laerke powiedział, że doszło najprawdopodobniej do błędu przy pisaniu projektu oświadczenia.

 

Różnica jest o tyle ważna, że ataków mogła się dopuścić teoretycznie każda z sił zaangażowanych w syryjski konflikt, natomiast do przeprowadzenia nalotów potrzeba sił powietrznych, którymi rebelianci ani dżihadyści nie dysponują.

 

"Doszło do ostrzału"

 

Wcześniej rzecznik ONZ Stephane Dujarric informował, że w poniedziałek wieczorem doszło do ostrzału z powietrza 18 ciężarówek jadących w konwoju z pomocą humanitarną ONZ i Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca (SARC) dla prowincji Aleppo.

 

Konwój zmierzał z pomocą dla 78 tys. osób znajdujących się w trudno dostępnym mieście Urm al-Kubra i okolicach; wiózł żywność, leki i sprzęt ułatwiający przetrwanie w trudnych warunkach. Ciężarówki wjechały do Syrii z terytorium Turcji.

 

Rosja: konwoju nie atakowało lotnictwo Rosji ani Syrii

 

Rosyjskie MSZ opublikowało we wtorek oświadczenie, w którym "z całą mocą" oznajmia, że ani rosyjskie, ani syryjskie lotnictwo nie przeprowadzały żadnych nalotów na konwój humanitarny ONW. Dodało, że rosyjscy wojskowi przeprowadzają badanie w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego, co stało się wieczorem 19 września w miejscowości Urm al-Kubra.

 

W obszernym oświadczeniu MSZ pisze, że okoliczności incydentu pod Aleppo nie zostały na razie wyjaśnione, a "pod działaniem ognia, którego źródło nie zostało jeszcze ustalone, znalazły się składy, gdzie dokonywano rozładunku konwoju z pomocą humanitarną, który wcześniej został uzgodniony między Damaszkiem a ONZ". MSZ pisze o ofiarach śmiertelnych i rannych, nie podając ich liczby, i o uszkodzeniu 18 ciężarówek.

 

Zaznacza też, że do incydentu doszło na obszarze, który kontrolują syryjskie "nielegalne formacje zbrojne", i że już "niejednokrotnie konwoje humanitarne na terenie Syrii napotykały przeszkody ze strony przywódców tych lub innych grup zbrojnych".

 

MSZ Rosji "ubolewa" też nad próbami obarczenia odpowiedzialnością za incydent rosyjskich i syryjskich sił powietrznych.

 

PAP