Nazwisko 26-letniego Misiewicza zniknęło ze składu rady dziś wieczorem (czas ostatniej aktualizacji strony to godzina 19:17).

 

Według "Super Expressu" Bartłomiej Misiewicz został odwołany z funkcji członka z rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nieoficjalne potwierdzenie tej informacji gazeta uzyskała w źródłach rządowych.

 

Nominowanie byłego rzecznika MON do rady nadzorczej państwowej spółki wzbudziło duże kontrowersje. Media informowały, że Misiewicz nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych. Nie posiada także ukończonych studiów wyższych. Prasa informowała też, że ze statutu PGZ wykreślony został zapis o tym, iż kandydat na członka jej rady nadzorczej powinien przejść państwowy kurs na członków rad nadzorczych i mieć wyższe wykształcenie.

 

W poniedziałek szef MON Antoni Macierewicz przychylił się do prośby i zawiesił rzecznika w pełnionych w ministerstwie funkcjach. Nie było jednak żadnej informacji dotyczących jego dalszego członkostwa w PGZ.

 

CBA i prokuratura sprawdzają PGZ

 

Po zawiadomieniu przez polityków PO sprawa nominacji Misiewicza do rady nadzorczej PGZ prokuratura ma przeanalizować dokumenty otrzymane ze spółki.

 

Polskiej Grupie Zbrojeniowej przygląda się też CBA. Biuro rozpoczęło kontrole w pięciu strategicznych spółkach Skarbu Państwa; dotyczą one zawieranych umów. Spółki, w których ruszyła procedura kontrolna, to: PKN Orlen, Lotos, Azoty, KGHM i właśnie Polska Grupa Zbrojeniowa. Funkcjonariusze CBA sprawdzają wydatki na PR, reklamę i doradztwo.
 
Kilka dni temu Nowoczesna rozpoczęła w internecie akcję #Misiewicze. Ugrupowanie opublikowało listę osób powiązanych z PiS, które - zdaniem partii - nie powinny nigdy zasiadać we władzach spółek w których skarb państwa ma udziały.
 

Bartłomiej Misiewicz, członek PiS, pełnomocnik tej partii w Piotrkowie Trybunalskim i członek Krajowej Komisji Rewizyjnej, startował w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Karierę rozpoczynał jako asystent Antoniego Macierewicza. Według informacji zamieszczonych wcześniej na stronie internetowej resortu obrony, zanim przyszedł do ministerstwa był zatrudniony przez biuro posłanki PiS do Parlamentu Europejskiego Beaty Gosiewskiej, przez PiS oraz w aptece w podwarszawskich Łomiankach.

 

polsatnews.pl