Saperzy z FBI próbowali rozbroić jeden z ładunków przy użyciu robota. Jego ramię przecięło kabel, co doprowadziło do eksplozji. Nikt nie ucierpiał.

 

- Wiem, że są jeszcze inne ładunki. Nie wiem z czego są zrobione, ale zostaną usunięte - powiedział Chris Bollwage, burmistrz miasta. 

Zaznaczył, że "gdyby w tym samym czasie eksplodowały wszystkie ładunki, to byłoby bardzo dużo ofiar".

 

Burmistrz jest zdania, że ktokolwiek zostawił plecak, najprawdopodobniej chciał się go pozbyć. - To nie jest bardzo zatłoczony obszar miasta - dodał.

 

 

Na plecak natknęli się dwaj bezdomni. Jak informowali policję, w środku znajdowały się przewody i rurka. Służby przeszukały inne okoliczne śmietniki, ale nie znalazły nic podejrzanego.

 

Nie wiadomo, czy ładunki znalezione w Elizabeth należą do autorów wczorajszego wybuchu bomby  na Manhattanie. Spowodował on obrażenia u 29 osób.

 

polsatnews.pl. CNN, PAP