Wiceminister rozwoju w poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami podkreślił, że stanowisko rządu ws. porozumienia z Kanadą "ma być w najbliższych dniach wypracowane". - Polski rząd z całą pewnością będzie opowiadał się za przyjęciem CETA - zaznaczył wiceminister. - Ważna informacja dla nas jest taka, że CETA ostatecznie będzie miała charakter mieszany, czyli parlamenty państw członkowskich będą ratyfikowały ten traktat handlowy - wskazał.

 

Polska popiera CETA

 

- Popieramy podpisanie CETA, aczkolwiek wyrażaliśmy na wcześniejszych etapach i dalej konsekwentnie będziemy zwracać uwagę na mechanizmy sądów inwestycyjnych, które - uważamy - mogą stanowić pewnego rodzaju ryzyko, w którym zagraniczne korporacje, pozywając państwo polskie, będą procedować w oparciu o tryb, w którym nie będzie przedstawicieli Polski, dlatego, że nie ma obecnie zagwarantowanego udziału polskiego arbitra w gronie sędziów sądu inwestycyjnego - zauważył Domagalski.

 

"Ale z całą pewnością będziemy zabiegać na wszystkich forach europejskich, aby docelowo jeden z arbitrów (...) pochodził z Polski" - podał.

 

CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Negocjacje ws. umowy trwały pięć lat i zakończyły się we wrześniu 2014 roku. Porozumienie ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada.

 

Na początku lipca Komisja Europejska formalnie zaproponowała państwom członkowskim, by te podpisały umowę. Po tym jak to zrobią i przegłosuje ją Parlament Europejski, będzie ona mogła tymczasowo wejść w życie. Ostateczna decyzja należeć będzie jednak do parlamentów narodowych.

 

Na razie tylko do relacji handlowych

 

Tymczasowe stosowanie umowy dotyczyć ma tylko relacji handlowych. Do czasu ratyfikacji przez wszystkie kraje członkowskie zawieszona będzie inwestycyjna część umowy.

 

Komisja Europejska i Kanada zgodziły się, by do CETA włączyć nowy mechanizm rozstrzygania sporów inwestycyjnych w postaci Systemu Sądu Inwestycyjnego (ICS), ze stałą listą arbitrów oraz możliwością apelacji. Zastąpić ma dotychczas stosowaną klauzulę ISDS.

 

Taki mechanizm KE chciałaby włączyć również do negocjowanej z USA umowy TTIP. Na razie jednak nie ma na to zgody Amerykanów.

 

Polska popiera zmiany w mechanizmie arbitrażu międzynarodowego, z zastrzeżeniem, że będzie miała wpływ na orzecznictwo ICS.

 

Polska chce mieć wpływ

 

"Na Komitecie Stałym rozmawialiśmy o tym, jakie wrażliwości powinny być uwzględniane i jest konsensus wśród wszystkich ministerstw, że powinniśmy przyjąć CETA z zastrzeżeniem, że (...) musimy domagać się, aby zapewnić sobie chociaż minimalny wpływ na praktykę orzecznictwa w ramach mechanizmu sądów inwestycyjnych" - mówił Domagalski w czasie spotkania z dziennikarzami.

 

"Sądy inwestycyjne to jest część, a nie istota całego mechanizmu rozstrzygania sporów w CETA. W części handlowej wydaje nam się, że Polska będzie mogła na tym korzystać" - podkreślił wiceminister.

 

Przypomniał, że Polska notuje nadwyżkę w wymianie handlowej z Kanadą, dodatkowo ma tam szereg inwestycji, m.in. w branży wydobywczej (KGHM) i naftowej (Lotos).

 

Mają nadzieję na wzrost eksportu do Kanady

 

- Mamy nadzieję, że dzięki likwidacji barier w handlu będziemy w stanie zwiększyć nasz eksport do Kanady, który jest całkiem przyzwoity, biorąc pod uwagę całe saldo handlu. Dlatego trzeba wyważać te racje z takiego ujęcia całościowego, tzn. jeżeli jest pewien fragment tej umowy, który nie budzi naszego entuzjazmu, to musimy sobie zadać pytanie, czy jest to mimo wszystko wystarczający powód, żeby całość umowy CETA próbować wetować - ocenił wiceminister.

 

- Ministerstwo Rolnictwa jest tego samego zdania - dodał Domagalski.

 

W piątek w Bratysławie odbędzie się nieformalne spotkanie ministrów handlu państw UE, podczas którego omówione mają być umowy CETA i TTIP. Władze Polski reprezentował będzie wiceminister Domagalski.

 

PAP