Maciuś, syn Wojciecha Wojtkowskiego, urodził się ze złożoną wadą serca. Rodzice o chorym sercu dziecka dowiedzieli się dopiero po jego narodzinach.

 

Maciek ma złożoną wadę serca, która polega na niedorozwoju tzw. łożyska naczyniowego płucnego, która wymaga wieloetapowego leczenia. Końcowym efektem leczenia będzie przywrócenie krążenia fizjologicznego, w którym dziecko będzie miało dwie komory, dwa przedsionki i dwa obiegi krwi, czyli aortalny i tętnicy płucnej - wyjaśnił kardiochirurg Ireneusz Haponiuk ze szpitala św. Wojciecha w Gdańsku Zaspie.

 

Cztery operacje. Będą kolejne

 

- W czwartej dobie życia Maciuś był operowany, lekarze kardiochirurdzy wykonali odpowiednie zespolenia w sercu ratujące życie synka. W sumie syn był już operowany czterokrotnie - powiedział Wojciech Wojtkowski.

 

Dodał, że obecnie Maciuś dobrze się rozwija, ale jest to stan przejściowy, bo zespolenia wykonane prawie rok temu są już mało wydolne, i chłopca czekają kolejne zabiegi obarczone ryzykiem.

 

Lekarz kardiochirurg leczący Maćka, Radosław Jaworski ze szpitala w Gdańsku Zaspie rozmawiając o kolejnych operacjach chłopca podpowiedział rodzicom, że w przygotowaniu i zaplanowaniu zabiegów pomógłby trójwymiarowy model serca. Takie modele przygotowują np. lekarze w Stanach Zjednoczonych.

 

- Lekarz podpowiedział, że o takim projekcie można porozmawiać z uczelniami. Jednak wówczas zaczynały się wakacje i dopiero po 2-3 miesiącach można by uzyskać wiążącą odpowiedź, jeśli ktokolwiek podjąłby temat - dodał Wojtkowski. Podkreślił, że to właśnie upływający czas był w tej sprawie kluczowy.

 

Ojciec wydrukował serce syna

 

- My nie mamy czasu, jesteśmy zdesperowani, poruszymy niebo i ziemię, by ratować Maćka - podkreślił. - Postanowiłem więc wziąć płytę z badaniem tomograficznym serca i taki model w trójwymiarze wygenerować. Znam się na modelowaniu 3D, ponieważ jestem informatykiem i programistą - powiedział ojciec chłopczyka.

 

Dodał, że w projektowaniu modelu serca w rzeczywistym rozmiarze pomógł mu jego dawny wykładowca zajmujący się biomechaniką - dr inż. Henryk Olszewski z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu. - Na podstawie jego wskazówek udało się wygenerować model, podczas prac konsultowałem się z dr Radosławem Jaworskim - dodał ojciec Maćka.

 

- Do tej pory w medycynie i w biomechanice tworzono modele i wydruki 3D układów kostnych. Nam udało się utworzyć algorytmy tkanek miękkich, potrzebne do stworzenia trójwymiarowego modelu serca. Trudność polegała na tym, by "oddzielić", wyodrębnić tkanki serca w obrazie pokazującym wiele rodzajów tkanek miękkich. Dzięki temu kardiochirurdzy mogą zobaczyć konfiguracje serca z naczyniami jeszcze przed operacją" - opisał Wojtkowski.

 

Drukowali model 14 godzin

 

Wojciech Wojtkowski pracuje w Elbląskim Parku Technologicznym, a ponieważ Park dysponuje drukarką 3D, poprosił dyrekcję o pomoc w wydrukowaniu modelu serca.

Drukowanie modelu trwało 14 godzin, a przygotowanie algorytmów dwa miesiące - wyjaśnił programista.

 

Kardiochirurg Ireneusz Haponiuk ze szpitala św. Wojciecha w Gdańsku Zaspie powiedział PAP, że model 3D serca chłopca pokazuje ten organ w naturalnym rozmiarze i jego wadę - taką, jaką ona w rzeczywistości jest. - To nie jest wyobrażenie, to nie jest płaski obraz, który otrzymujemy z całego szeregu innych badań. Takie modelowanie ułatwia przyjęcie pewnej strategii leczenia, prognozowanie potencjalnych efektów i wyboru najlepszej dla danego pacjenta metody terapeutycznej - wyjaśnił kardiochirurg.

 

- Bardzo często jest tak, że obrazowanie "buduje się" w głowie chirurga. Bywa także, że obraz rzeczywisty odbiega od tego, który sobie lekarze wyobrażają i bywa też tak, że na analizę tego, co należy zrobić, jest dużo mniej czasu. Mając do dyspozycji obraz 3D już przed zabiegiem, ryzyko możemy zmniejszyć - podkreślił specjalista.

 

Dodał, że lekarze chcieliby wspólnego opracowania strategii technologii badawczej tworzenia modelu 3D serca i być może wdrożenia i wprowadzenia jej do katalogu procedury medycznej.

 

PAP