Masaya Kurita, 31-latek z Tokio, po tym, jak wykąpał lalkę w wanience i otulił ją starannie w rozłożony na blacie ręcznik, przyznał, że takie szkolenie pozwoliło mu zrozumieć, że do tej pory "miał tendencję do ukrywania swoich prawdziwych uczuć". A nauka opieki nad noworodkiem z pewnością pomoże mu rozwiązać ten problem.

 

Takich jak on, kawalerów do wzięcia, którzy wykorzystali standardowe formy poznawania partnerek i w akcie desperacji stwierdzili, że gotowi są nawet dźwigać ciążowy brzuch, by móc poznać kobieca perspektywę i zaimponować kolejnym potencjalnym kandydatkom na żonę - w Kraju kwitnącej Wiśni jest wielu.

 

Japoński problem z seksem

 

Kurs ma być także swoistym rozwiązaniem problemu ze skoncentrowanymi na swojej karierze Japończykami, którzy niechętnie partycypują w trudach wychowywania dzieci. Z najnowszych badań wynika, że w 2015 roku tylko 2,65 proc. mężczyzn skorzystało z możliwości wzięcia urlopu ojcowskiego, mimo, że premier Japonii jakiś czas temu zapowiedział, że chciałby, by do 2020 roku nawet 13 proc. mężczyzn korzystało z takiego przywileju.

 

Japońskim problemem jest także wstrzemięźliwość seksualna. Z badania przeprowadzonego wśród 2706 mężczyzn i 2570 kobiet w wieku od 18 do 34 lat, wynika że rośnie liczba Japończyków, którzy nie uprawiają seksu, co zdecydowanie wpływa na malejącą liczbę narodzin.

 

Mimo, że w tym samym badaniu 90 proc. ankietowanych przyznało, że "zamierza w przyszłości wziąć ślub", eksperci biją na alarm, by nie odkładać tej decyzji na później, bo wtedy na dzieci może być już za późno.

 

Reuters, polsatnews.pl