Zdaniem Asada, którego cytują syryjskie media państwowe, kraje sprzeciwiające się jego rządowi, w tym Stany Zjednoczone oraz państwa europejskie i państwa sunnickie w regionu, robią "wszystko, co w ich mocy", by trwająca od 2011 roku wojna domowa w Syrii nadal trwała.

 

Błąd koalicji i "niezamierzone ofiary"

 

Dowodzona przez USA międzynarodowa koalicja przyznała się w sobotę do zbombardowania w Syrii pozycji, o których sądziła, że należą do Państwa Islamskiego. Przedstawiciele sił zbrojnych USA poinformowali, że błędnie przeprowadzony nalot został natychmiast wstrzymany, kiedy strona rosyjska przekazała, iż celem mogły być pozycje armii syryjskiej. USA wyraziły ubolewanie z powodu "niezamierzonych ofiar". Doprowadziło to do amerykańsko-rosyjskiego spięcia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ.

 

W poniedziałek swój udział w tym nalocie potwierdziła Wielka Brytania swój udział w przeprowadzonych w sobotę pod dowództwem USA atakach lotniczych w Syrii, w których według Rosji zginęło kilkudziesięciu żołnierzy syryjskich wojsk rządowych.

 

Wspierająca syryjskie władze Rosja zażądała w niedzielę od Amerykanów przeprowadzenia skrupulatnego śledztwa w tej sprawie. Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało w środę, że ponad 60 syryjskich żołnierzy zostało zabitych w czterech atakach dokonanych przez nadlatujące od strony Iraku dwa myśliwce F-16 i dwa samoloty szturmowe A-10.

 

Jak podało cytowane przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka źródło wojskowe, w nalotach na miasto Deir al-Zor na wschodzie Syrii śmierć poniosło co najmniej 90 syryjskich żołnierzy. Obserwatorium jest opozycyjnym ośrodkiem monitorującym z siedzibą w Wielkiej Brytanii.

 

Syryjski ambasador przy ONZ w Genewie Hussam Eddin Aala skrytykował atak międzynarodowej koalicji pod dowództwem USA na syryjskie siły rządowe. Według ambasadora w tym "zdradliwym, celowym i wcześniej zaplanowanym" amerykańskim akcie agresji zginęły dziesiątki syryjskich żołnierzy. Atak miał też rzekomo utorować drogę dżihadystom z ISIS do kolejnego ataku.

 

W wojnie w Syrii Rosja popiera siły Asada, a USA nieislamistycznych rebeliantów, którzy usiłują obalić syryjskiego prezydenta.

 

ONZ chce ułatwień w przesłuchaniach

 

Śledczy ONZ ds. zbrodni wojennych w Syrii ubolewali w poniedziałek, że coraz trudniej jest im przepytywać Syryjczyków, którzy niedawno przybyli do Europy, i wezwali kraje europejskie do zagwarantowania im dostępu do tych osób, aby dokumentować nowe nadużycia, do których dochodzi w czasie wojny w Syrii.

 

Utworzona pięć lat temu komisja śledcza ds. zbrodni wojennych w Syrii twierdzi, że przygotowała poufną listę podejrzanych o zbrodnie wojenne lub zbrodnie przeciw ludzkości po obu stronach konfliktu. Po raz kolejny zaapelowała, by mocarstwa skierowały sprawę Syrii do Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK).

 

- Apelujemy do krajów w Europie, które goszczą nowo przybyłych syryjskich uchodźców, by zapewniły nam do nich dostęp i usunęły wszelkie bariery w naszej pracy - powiedział przewodniczący komisji Paulo Pinheiro na forum Rady Praw Człowieka ONZ.

 

Nie wyjaśnił, które kraje utrudniają śledczym dostęp do uchodźców z Syrii. Większość Syryjczyków uciekających przed wojną w swym kraju trafiła do Niemiec lub Szwecji, podczas gdy inni utknęli w Grecji i we Włoszech. Pinheiro dodał jednak, że w poniedziałek rano otrzymał pozytywne zapewnienia, że wizyty będą możliwe.

 

- Czas jest kluczowy, zwłaszcza jeśli komisja ma nadal przygotowywać dobrze udokumentowane raporty na temat sytuacji w kraju, a nie raporty o charakterze historycznym - dodał Pinheiro.

 

Pięć tysięcy świadectw

 

Niedawno komisja ogłosiła, że w swojej bazie ma około 5 tys. szczegółowych wywiadów i informacji, a niektóre z nich przekazuje europejskim rządom, które zamierzają ścigać swych obywateli walczących w Syrii.

 

Pinheiro powiedział, że dzięki tym informacjom niektórym krajom udało się dotrzeć do podejrzanych. Nie podał szczegółów.

 

- Do oficjalnego śledztwa musi dojść najszybciej jak to możliwe. Czas mija i musimy być gotowi na przyszły trybunał. Nie zapominajcie: "nie ma pokoju bez sprawiedliwości" - powiedziała członkini komisji i dawna główna prokurator trybunału ONZ ds. zbrodni wojennych w byłej Jugosławii Carla del Ponte.

 

Przedstawiciel Wielkiej Brytanii w Radzie Praw Człowieka ONZ Julian Braithwaite podkreślił, że istnieją dowody na to, iż zarówno armia prezydenta Baszara el-Asada, jak i bojownicy Państwa Islamskiego (IS) zabijają cywilów, używając broni chemicznej. Dlatego jego zdaniem kluczowe jest, aby śledczy ONZ pociągnęli sprawców do odpowiedzialności.

 

PAP