Eksplozja nastąpiła na 23 ulicy między 6 a 7 Aleją, w ruchliwej dzielnicy Chelsea, niedługo przed godz. 21 (3 nad ranem czasu polskiego).

 

Według straży pożarnej żaden z rannych nie jest w stanie zagrażającym życiu, chociaż stan jednego z nich określa się jako ciężki. Rannych niezwłocznie przewieziono do szpitala.

 

Policja zablokowała okoliczne ulice. Biały Dom podał, że prezydent Obama został poinformowany o wydarzeniu.

 

 

 

Wybuch "zamierzonym" rezultatem

 

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który przybył na miejsce wybuchu, oświadczył na konferencji prasowej, że "na obecnym etapie nie ma dowodów, że był to zamach terrorystyczny". Dodał jednak, że wybuch był "zamierzonym" rezultatem.

 

Także gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo powiedział w niedzielę, że wciąż nic nie wskazuje, by eksplozja, do której w sobotę wieczorem (czasu lokalnego) doszło na Manhattanie, miała związek z międzynarodowym terroryzmem. Cuomo zastrzegł jednak, wypowiadając się 14 godzin po eksplozji, w wyniku której 29 osób odniosło obrażenia, że śledztwo jest "dopiero w bardzo, bardzo wczesnej fazie".

 

Burmistrz oznajmił też, że władze Nowego Jorku nie mają wiarygodnych informacji o konkretnym zagrożeniu terrorystycznym dla miasta. - Nie będziemy zastraszeni. Mamy najlepszą policję w kraju - powiedział.

 

De Blasio zaapelował do mieszkańców miasta do dzielenie się z władzami wszelkimi informacjami pomocnymi w wykryciu sprawców eksplozji.

 

Domowy ładunek wybuchowy

 

Policja nowojorska poinformowała wcześniej, że nie znalazła śladów wskazujących, że był to wybuch instalacji gazowej.

 

Jak poinformowała policja, prawdopodobnie wybuchła bomba podłożona w pojemniku na śmieci, a ściślej tzw. improwizowane urządzenie wybuchające (improvised explosive device - IED), czyli domowym sposobem sporządzony ładunek wybuchowy. Skrótu IED używa się dla określenia prymitywnych bomb używanych przez terrorystów w Iraku i Afganistanie.

 

W pobliżu miejsca eksplozji znaleziono również drugi ładunek - szybkowar połączony przewodami z telefonem komórkowym. W pobliżu potencjalnego improwizowanego ładunku wybuchowego odnaleziono także zapisaną kartkę papieru. Informacje CNN potwierdzają także anonimowi rozmówcy agencji prasowej Associated Press. Domniemany drugi ładunek został znaleziony cztery przecznice od miejsca wcześniejszej eksplozji na Manhattanie.

 

 

Jak podała agencja Associated Press saperzy zabrali podejrzany ładunek i przewieźli go na specjalny poligon policyjny w dzielnicy Bronx. Tam ma być poddany dalszym badaniom. Agencja Reutera przypomina, że szybkowary wyładowane materiałami wybuchowymi były wykorzystane podczas zamachów w Bostonie z 2013 roku. Zginęły wtedy trzy osoby, a ponad 260 zostało rannych. 

 

Przywódcy państw w delegacji

 

Wcześniej tego samego dnia bomba wybuchła w miejscowości Seaside Park, w stanie New Jersey. Nie spowodowała ofiar w ludziach, ani większych szkód. Burmistrz de Blasio powiedział, że nie ma związku między tymi wydarzeniami.

 

Do Nowego Jorku przyjechali już przywódcy wielu państw, którzy w przyszłym tygodniu wezmą udział w dorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, m.in. prezydent RP Andrzej Duda.

 

Jak poinformował na Twitterze dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta RP Marek Magierowski, wybuch miał miejsce ok. 20 przecznic od hotelu, w którym mieszka Andrzej Duda i polska delegacja. - Wszystko pod kontrolą - podkreślił.

 

 

 

PAP