Jan Gałach to skrzypek, ale też kompozytor i aranżer, współpracował z czołówką polskiego bluesa, lider zespołu Gałach Band. Białostoczanin Piotr Chociej jest kompozytorem, aranżerem i producentem muzycznym. - Był jednym z muzyków uczestniczących w nagraniu albumu "Harmonijkowy Atak", na którym wspólnie zagrali czołowi polscy harmonijkarze - poinformował Konrad Sikora z fundacji M.I.A.S.T.O, jeden z organizatorów uroczystości w Alei Bluesa.

 

Tabliczką uhonorowano również związanego z białostockim zespołem Kasa Chorych Marka Kisiela, który zaczął grać z tą grupą w 1979 r. Tabliczkę na jednym z symbolicznych klawiszy fortepianu w Alei Bluesa ma też od soboty perkusista Michał Giercuszkiewicz, który - jak podkreśla Konrad Sikora - grał w m.in. w zespołach: Apogeum, Dżem, Kwadrat oraz Bezdomne Psy, współpracował również z grupami SBB i Krzak.

 

Z najsłynniejszymi polskimi grupami bluesowymi grali również Mirek Rzepa (związany ze Śląskiem) oraz Maciej Radziejewski, który grał m.in. z Urszulą Dudziak czy Czesławem Niemenem, teraz mieszka w Nowym Jorku. Swoje pamiątkowe miejsce w alei otrzymał także bydgoski dziennikarz muzyczny Piotr Gwizdała.

 

Aleja Bluesa w Białymstoku jest niedużym pasażem spacerowym w centrum miasta. Chodnik wyglądem przypomina klawiaturę fortepianu. Tabliczki z nazwiskami twórców zasłużonych dla bluesa pojawiają się tam od 2008 r. Jest ich dotąd ponad 50.

 

Wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki mówił podczas uroczystości odsłonięcia tabliczek, że aleja "już na trwałe wpisała się w przestrzeń publiczną" Białegostoku, mieszkańcy ją kojarzą i wiedzą, że honorowani są tam wszyscy ci, którzy "czują bluesa". Zaprosił również miłośników tej muzyki na ostatni weekend listopada, gdzie w Białostockim Ośrodku Kultury odbędzie się kolejna edycja jednego z najstarszych polskich festiwali bluesowych "Jesień z bluesem".

 

Konrad Sikora poinformował, że w 2017 r. tabliczki w Alei Bluesa będą odsłanianie po raz dziesiąty. Powiedział, że gdy się patrzy na aleję do widać, że na czarnych klawiszach zaczyna brakować już miejsca na tabliczki. "Musimy coś wykombinować" - żartował