Tegoroczny sezon jest najlepszym w karierze 23-letniego tarnowianina, który trzykrotnie z rzędu triumfował w zawodach Pucharu Świata i nad Sekwanę jechał jako faworyt.

 

Jednak po eliminacjach Mistrzostwo Świata IFSC Dzieński zajmował dopiero siódmą lokatę, ale w kolejnych etapach odnosił już tylko zwycięstwa. W 1/8 finału pokonał Rosjanina Georgija Artamonowa, w ćwierćfinale - Ukraińca Daniła Bołdyrjewa, w półfinale - reprezentanta gospodarzy Bassę Mawema, zaś w finale - potężnie zbudowanego Irańczyka, zwanego "perskim leopardem".

 

Dziękował za trzymanie kciuków

 

Na swym Facebooku Dzieński zamieścił zdjęcie trofeum z podpisem: "Kochani, a to złoty medal mistrza świata, który przywiozę dla Was do Polski. Bardzo dziękuję za trzymane kciuki, za wiarę i otuchę. Cieszę się bardzo, że Was mam!"

 

 

W niedzielnych finałach "czasówek" przed medalową szansą stanęły cztery Polki, ale żadnej nie udało się wskoczyć na podium.

 

Bratobójczy pojedynek Polek

 

Najbliżej niego była Aleksandra Rudzińska (KW Kotłownia Lublin), plasując się na czwartej pozycji. Piąte miejsce zajęła Klaudia Buczek (AZS PWSZ Tarnów), ósme Patrycja Chudziak (Skarpa Lublin) i dziesiąte Anna Brożek (AZS PWSZ Tarnów). Zwyciężyła Rosjanka Anna Cyganowa, która w finale pokonała Francuzkę Anouck Jaubert.

 

Drabinka biegów nie ułożyła się zbyt korzystnie dla biało-czerwonych. W 1/8 finału bratobójczy pojedynek musiały stoczyć Chudziak i Brożek, a w ćwierćfinale Rudzińska z Buczek.

 

W hali Bercy w trzech konkurencjach: prowadzenie, bouldering i na czas, rywalizowało ponad 500 zawodników.

 

Będzie polskie złoto na igrzyskach w Tokio?

 

W sierpniu Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował o włączeniu wspinaczki sportowej do programu igrzysk w Tokio w 2020 roku.

 

PAP