Zdaniem dr. Szymona Dreja, dyrektora grunwaldzkiego muzeum, które zorganizowało te poszukiwania, historyczną wartość pozyskanych artefaktów będzie można ocenić dopiero po ich konserwacji. - Często są to na tyle skorodowane obiekty, że wymagają dodatkowych badań - wyjaśnił.

 

Drej powiedział, że znalezisko, które go najbardziej ucieszyło to "niepozorna blaszka", prawdopodobnie jest to tzw. zapona, czyli kolista spinka służąca do zapinania płaszcza.

 

- Jeśli to się potwierdzi, możemy przyjąć, że jest to zapona od płaszcza krzyżackiego, bo umieszczono na niej inskrypcję "Ave Maria", co sugeruje związek właśnie z Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny (Domu Niemieckiego w Jerozolimie) - ocenił.

 

Gdzie był krzyżacki obóz?

 

Tegoroczne badania miały pomóc w dokładnym ustaleniu miejsca, w którym znajdował się obóz wojsk krzyżackich. Sprawdzano tereny położone na zachód od ruin kaplicy pobitewnej, którą wzniesiono na polecenie wielkiego mistrza Henryka von Plauena w 1411 r. Według opisów Jana Długosza, to właśnie podczas zdobywania obozu przez wojska polsko-litewskie toczyły się najcięższe walki.

 

Jak powiedział kierownik działu archeologiczno-historycznego grunwaldzkiego muzeum dr Piotr A. Nowakowski, zaplanowany cel badań został zrealizowany. Według niego nie tylko pozyskano cenne zabytki, ale nagromadzenie w pobliżu kaplicy dużej ilości grotów i bełtów z czasów bitwy potwierdziło, że wzniesiono ją na miejscu krzyżackiego obozu.

 

- Udało się wyznaczyć zachodnią granicę pobojowiska, w rejonie dzisiejszej szosy Grunwald-Łodwigowo i w miarę pozytywnie zweryfikować teorię prof. Svena Ekdahla, który te tereny wskazuje jako miejsce rozegrania bitwy - powiedział.

 

Bitwa odbyła się na wschód i południe od Stębarku

 

Uczestniczący w grunwaldzkich poszukiwaniach prof. Ekdahl to szwedzki naukowiec, który jest autorem hipotezy, że bitwa odbyła się na południowy zachód od miejsca przyjmowanego w polskiej historiografii. Według niego prawdziwym miejscem głównego starcia były tereny na wschód i południe od wsi Grunwald, a nie - jak twierdzą polscy historycy - na wschód i południe od Stębarku.

 

Zakrojone na szeroką skalę, międzynarodowe badania z udziałem archeologów i detektorystów odbywają się pod Grunwaldem od 2014 r. Tegoroczne objęły powierzchnię ok. 100 hektarów. Muzeum zapowiada, że prace będą kontynuowane w kolejnych sezonach.

 

Potrzebny lepszy sprzęt

 

Zdaniem dyr. Dreja za rok może zmienić się technika prowadzenia poszukiwań, bo - jak stwierdził - dotychczasowa formuła pomału się wyczerpuje.

 

- To, że sprawdziliśmy jakiś teren przy pomocy wykrywaczy metali nie znaczy, że tam już nic nie ma. Potrzebny jest lepszy sprzęt, który sięgnie głębiej i pokaże więcej. Taki sprzęt jest drogi, ale będziemy starali się zakupić go dla naszego muzeum, żeby mieć lepszy obraz tego, co pozostało w ziemi po bitwie - zapowiedział.