Chodzi na przykład o zdjęcia, na których widać zmienianie pieluchy albo siedzenie na nocniczku. 


Reprezentujący skarżącą prawnik Michael Rami powiedzial, że do tej pory rodzice rozpowszechnili 500 zdjęć w mediach społecznościowych bez zgody jego klientki i jego zdaniem jest duża szansa na wygraną w sądzie.


- Rodzice nie znali wstydu i granic. Nie dbali o to, że było to zdjęcie, na którym siedziłam na toalecie albo leżałam nago w łóżeczku - takie sytuacje były fotografowane, a potem zostały upublicznione - narzekała, pragnąca zachować anonimowość, 18-latka. Fotki mogło zobaczyć ok. 700 znajomych jej rodziców na Facebooku.


Mimo próśb i żądań rodzice odmówili usunięcia tych zdjęć z mediów społecznościowych, dlatego córka zdecydowala sie na drogę sądową.  - Jestem zmęczona tym, że nie jestem traktowana przez rodziców poważnie - tłumaczyła.


Spór o prawo do publikacji


Zdaniem ojca, skoro wykonał zdjęcia, to ma prawo do ich upublicznienia.

 
Według prawnika Michaela Rami, jeśli zostanie udowodnione, że upublicznione fotografie łamią prawo do prywatności sfotografowanej osoby, to rodzice przegrają sprawę.


Dodał, że to pierwszy taki proces w Austrii, ale są przykłady wyroków w podobnych sprawach z innych krajów. Rodzice musieli zapłacić dzieciom odszkodowanie za “poniesione ciepienie” i pokryć koszty procesu oraz prawnika.


Proces ruszy w listopadzie. Według mediów, jeśli rodzice przegrają z córką, to będzie to sprawa precedensowa i wyrok może mieć skutki dla wszystkich rodziców w Austrii, którzy publikują w internecie zdjęcia swoich dzieci bez ich zgody.  

 

thelocal.at