Dom Jadwigi i Jakuba Kitów stoi na uboczu Bodzanowa. Od najbliższych zabudowań i transformatora dzieli go 1,7 kilometra. Tak długie przyłącze kosztowałoby zakład energetyczny około 200 tysięcy zł. Firma obliczyła, że inwestycja, dla tego jednego  gospodarstwa zwróciłaby jej po... trzech tysiącach lat.

 

Wreszcie włączyli lodówkę

 

Dlatego Kitowie przez lata wiedli trudny żywot z ograniczonym dostępem do prądu. Do agregatu mogli podłączyć jedynie urządzenia pracujące na prądzie stałym. Korzystali więc m.in. z światła, radia i telewizora.

 

Lodówkę po raz pierwszy włączyli w ubiegły piątek.

 

Wszystko dzięki staraniom okolicznych mieszkańców oraz gminy Głuchołazy, która pokryła część kosztów przyłączenia sieci. - Może wreszcie łatwiej będzie spojrzeć tym ludziom w oczy - powiedział w Polsat News Roman Sambor, wiceburmistrz Głuchołaz.

 

Telefon mają od 20 lat

 

- Tu już nie ma czym cieszyć, bo mamy po 75 lat - skomentowała Jadwiga Kita. Co ciekawe, Kitowie od 20 lat mają w domu telefon stacjonarny. Przyłącze musiała sfinansować Telekomunikacja Polska, bo jej pracownik podpisał z małżeństwem umowę nie sprawdzając wcześniej, gdzie stoi ich dom.

 

Polsat News, nto.pl