- Polska szkoła wymaga porozumienia ponadpolitycznego. Wymaga staranności i stabilności. To jest chyba cecha, której nam w polskiej polityce najbardziej brakuje. Wszyscy ci, którzy przychodzą w naturalny sposób w wyniku wyborów niszczą to, co było do tej pory. Innego słowa niż niszczenie, doprowadzanie do ruiny nie można użyć. To jest działanie antysystemowe, powodujące, że dochodzi do ciągłych rewolucji, a nie ewolucji, a polska szkoła wymaga ewolucji - powiedział Kosiniak-Kamysz po podpisaniu porozumienia na konferencji w Sejmie.

 

20-sobowe klasy, ciepły posiłek i codzienna lekcja angielskiego

 

Odnosząc się do zapowiedzianej przez minister edukacji Annę Zalewską struktury szkół i likwidacji gimnazjów ocenił, że "jeśli zmiany w gimnazjach są potrzebne to wprowadźmy 20-osobowe klasy, zapewnijmy jeden ciepły posiłek dla każdego ucznia niezależnie od jego statusu materialnego i codziennie godzinę angielskiego od pierwszej klasy". - To są rzeczy, które zmieniają jakość edukacji - zaznaczył.

 

- Nie zgadzamy się z likwidacją gimnazjów, nie dlatego, że byliśmy entuzjastami tego rozwiązania (gdy je wprowadzano - red.) (…). Nie zgadzamy się, bo znów nastąpi wymiana tabliczek, pieczątek, a nie zmiana jakościowa. Fiński system edukacji, który uchodzi za jeden najlepszych, od 40 lat nie przechodził żadnej reformy. Jak się pyta Finów, dlaczego u nich jest tak dobrze, odpowiadają, że od 40 lat mają spokój, mogą spokojnie uczyć dzieci, realizować podstawy programowe. Potrzebujemy zmian jakości, a nie fasady szkoły - podkreślił prezes PSL.

 

"Operacja przeprowadzana na żywym organizmie dziecka i nauczyciela"

 

Z kolei prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego odnosząc się do zapowiedzianych przez resort edukacji zmian zwrócił uwagę na tempo ich wprowadzania. - Jeśli próbujemy tak ważną dziedzinę jak edukacja modernizować byle jak, na kolanie, w pośpiechu, bez jakiejkolwiek refleksji, to trzeba sobie zdawać sprawę, że to operacja przeprowadzana dosłownie na żywym organizmie dziecka i nauczyciela - przestrzegł.

 

Zaznaczył, że nie jest zwolennikiem marazmu w edukacji oraz, że "szkoła tego marazmu nie jest obrazem". Jak mówił, polska szkoła się ciągle zmienia i nie potrzebuje, nie oczekuje rewolucji, ale systematycznego wspierania zmian o charakterze ewolucyjnym.

 

W dziesięciopunktowym porozumieniu podpisanym w czwartek przez PSL i ZNP zapisano m.in., że "Najwyższym dobrem dla szkoły i nauczycieli jest dobro dziecka. Dla dobra dzieci i rodziców szkoła musi być instytucją stabilną" oraz, że "System edukacji nie może podlegać koniunkturalnym i politycznym zmianom. Jego kształt i działanie powinno być niezależne i stałe, dające dzieciom, młodzieży i rodzicom poczucie pewności oraz przewidywalności".

 

PAP