We wtorek wieczorem odbyła się w Sejmie debata nad tym sprawozdaniem. Klub PiS opowiedział się w debacie za jego nieprzyjęciem, jednocześnie podkreślając, że to nie jest wotum nieufności wobec pracowników Izby. Pozostałe kluby przekonywały, że nie można kwestionować pracy wszystkich specjalistów i fachowców tej instytucji.

 

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski ocenił we wtorek, że to wciąganie Izby w grę polityczną.

 

Tadeusz Dziuba z PiS zaznaczył, że z tego, co wie "pierwszy raz się to zdarza, by sejmowa komisja udzieliła takiej rekomendacji, traktując to jako swoisty środek dyscyplinujący". Jak dodał przesłanki takiej rekomendacji komisji wiążą się z oceną zarządzania Izbą, a nie z działalnością kontrolerów.

 

"Patologia sądowa" dla NIK
 
- NIK powinna się zająć patologią sądową - rekomendował poseł Dziuba.
 
Ocenił też, że w NIK jest rozbudowana biurokracja wewnętrzna. - Obudowanie pracy kontrolerów praktyków wydumaną biurokrację otwiera drogę do rozbieżności między rzeczywistością zaklętą w papierowej biurokracji a rzeczywistością codziennej pracy kontrolerów - powiedział Dziuba. Dodał, że jest to "najbardziej wyrazisty przykład cichej choroby, która niewidocznie toczy NIK".
 
Wcześniej prezes Kwiatkowski, który z zarzutami zbytniego zbiurokratyzowania spotkał się już na posiedzeniu komisji, podkreślił, że nie znajdują one odzwierciedlenia w żadnych danych. Wskazywał, że zatrudnienie w NIK od początku jego kadencji się zmniejszyło, liczba kontroli jest na podobnym poziomie


Ustawa o NIK nie precyzuje konsekwencji nieprzyjęcia sprawozdania. Mówi jedynie, że NIK przedstawia Sejmowi coroczne sprawozdanie ze swojej działalności (co zapisane jest także w konstytucji) i, że wcześniej sprawozdanie zatwierdza Kolegium NIK.

 

PAP