Podkomisja spotkała się we wtorek na plenarnym posiedzeniu. Jak powiedział Berczyński, zakończyło się ono przeglądem tego, co podkomisja zrobiła do tej pory i wstępnym ustaleniem, co zostanie przedstawione na pierwszym spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej, które zaplanowano na środę, oraz na konferencji prasowej dzień później.

 

- To będą po prostu prace komisji. Mamy cztery zespoły. Przewodniczący zespołów przedstawią swoje dokonania i zamierzenia - zapowiedział Berczyński.

 

"Z kokpitu i z wieży"

 

Pytany o najważniejsze dokonania, przewodniczący wskazał na zgromadzenie i przegląd rozległej dokumentacji. - A najbardziej widowiskowe? Odczytanie głosów z kokpitu, a w każdym razie zaczęcie opracowania ścieżek dźwiękowych - wszystkich, i z kokpitu, i z wieży, i tak dalej - dodał Berczyński.

 

- Po prostu jesteśmy w stanie odczytać każde słowo wypowiedziane na wszystkich ścieżkach dźwiękowych. Jeszcze tego nie dokonaliśmy, ale wiemy już, że będziemy w stanie  - powiedział przewodniczący podkomisji.

 

Wyjaśnił, że podkomisja dysponuje metodologią odczytu nagrań, której nie stosowano do tej pory przy badaniu katastrofy smoleńskiej. Dodał, że metody te były już od dawna dostępne.

 

Ustalenia komisji Millera

 

Katastrofę smoleńską z 10 kwietnia 2010 r. badała do lipca 2011 r. Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W lutym 2016 r. szef MON Antoni Macierewicz, który wcześniej stał na czele parlamentarnego zespołu smoleńskiego i kwestionował ustalenia komisji Millera, podpisał dokumenty ws. wznowienia badania oraz powołania i składu podkomisji działającej przy KBWLLP.

 

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

 

Z kolei ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego, zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

 

PAP