Clinton zasłabła w niedzielę rano w Nowym Jorku podczas uroczystości upamiętnienia 15. rocznicy ataku terrorystycznego na USA 11 września. Telewizja pokazała, jak z trudem wsiada do samochodu, podtrzymywana przez asystentów, a kilka godzin potem sztab jej kampanii ujawnił, że w piątek zdiagnozowano u niej zapalenie płuc, które jest leczone antybiotykami.

 

"Czuję się już znacznie lepiej"

 

W rozmowie z dziennikarzem CNN Andersonem Cooperem Clinton zapewniła, że w piątek nie straciła przytomności i "czuje się już znacznie lepiej". - Lekarka zaleciła mi w piątek odpoczywanie przez pięć dni, a ja nie zastosowałam się do tej bardzo mądrej rady - powiedziała. Jak dodała, chce jak najszybciej wyzdrowieć i z powrotem włączyć się w kampanię.

 

W poniedziałkowym wywiadzie kandydatka Demokratów, krytykowana za ukrywanie informacji o stanie zdrowia, zażądała, by te same standardy jawności stosowano także wobec jej republikańskiego rywala w wyborach prezydenckich, Donalda Trumpa.

 

- Proszę porównać wszystko, co wie pan o mnie (w kwestiach zdrowotnych), z tym, co wiadomo o (zdrowiu) mojego konkurenta. Najwyższy czas, by on został poddany tak samo wnikliwej analizie, jakiej ja jestem poddawana od lat - powiedziała dziennikarzowi.

 

"Przerwałam obowiązki związane z kampanią"

 

Podkreśliła, że zarówno Trump, jak i każdy inny kandydat ubiegający się o prezydenturę powinien "spełniać te same standardy" jawności.

Clinton powiedziała, że kaszel, który pojawił się u niej w zeszłym tygodniu, początkowo wzięła za objaw alergii.

 

- Z czasem problem nie zniknął, więc przerwałam obowiązki związane z kampanią, poszłam do lekarza i wtedy zdiagnozowano u mnie zapalenie płuc - dodała. Wyjaśniła, że jej sztab początkowo nie ujawnił diagnozy, bo nie spodziewała się, że "to będzie taki problem".

 

Zapewniła, że przez całe życie kilka razy zasłabła na skutek odwodnienia. - Wiem o tym i zazwyczaj udaje mi się tego unikać. (...) Wczoraj (w niedzielę) po prostu bardzo chciałam być na uroczystościach rocznicowych - powiedziała, przypominając, że dla niej, senator z Nowego Jorku w 2001 roku, udział w obchodach był "kwestią osobistą".

 

"Uznałam, że muszę wyjść"

 

- Czułam, że było parno i gorąco, że jestem przegrzana. Uznałam, że muszę wyjść. Jak tylko wsiadłam do klimatyzowanego samochodu, ochłonęłam, napiłam się wody i bardzo szybko poczułam się lepiej - powiedziała Clinton, podkreślając, że teraz zamierza zgodnie z lekarskim zaleceniem odpoczywać do czasu całkowitego wyleczenia się z zapalenia płuc.

 

Niedyspozycja Clinton ożywiła spekulacje na temat jej zdrowia, nagłaśniane przez konserwatywne media popierające republikańskiego kandydata Donalda Trumpa. Prawica podkreśla, że sztab kampanii Clinton ukrywał jej stan aż do momentu, gdy telewizja pokazała, jak kandydatka z trudem wsiada do samochodu, podtrzymywana przez swych asystentów. Obóz Clinton zwraca uwagę, że w przeszłości kandydaci prezydenccy mieli poważniejsze problemy ze zdrowiem i ukrywano to przed opinią publiczną.

 

Z czasem w USA nasiliła się presja, by kandydaci do Białego Domu, a także prezydenci przedstawiali społeczeństwu informacje o stanie swojego zdrowia. Argumentowano, że kraj jest narażony na destabilizację, jeśli prezydent umiera nagle w czasie pełnienia urzędu. Raporty o stanie zdrowia stały się rutynowym zwyczajem.

 

PAP