- Myślę, że od strony odpowiedzialności karnej wszystko zostało dość dokładnie wyjaśnione. Pozostały krzywdy, żal tych, którzy stracili pieniądze, ale od strony prawnej ten przypadek został dość wiernie zanalizowany - kontynuował Tusk.

 

Były premier wyraził także swoje wątpliwości w kwestii prawdziwych zadań, które stoją przed członkami komisji. - Ja nie mam wątpliwości, że ta komisja jest raczej instrumentem politycznej walki niż chęcią wyjaśnienia czegoś - podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej.

 

- W sprawie Amber Gold winny siedzi w więzieniu i czeka na proces, a straty dotyczą tych, którzy zainwestowali w ten fundusz - zauważył Tusk i dodał: - Mamy równoległą sprawę SKOK-ów. Ich szef (Grzegorz Bierecki - przyp. red.) nie jest oskarżony, tylko jest w Senacie, a straty sięgają gigantycznych kwot. Chcę pokazać, że intencją tych, którzy komisję powołują, jest chęć politycznej konfrontacji.

 

Komisja pracuje od niemal tygodnia

 

W środę odbyło się pierwsze, merytoryczne posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Komisja dyskutowała m.in. nad wystąpieniem do organów państwowych o udostępnienie akt sprawy, dokumentów i materiałów będących w sferze jej zainteresowania.

 

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann z PiS powiedziała po obradach, że atmosfera na pierwszym posiedzeniu "była bardzo dobra".

 

Polsat News