Zatrzymani mężczyźni, którzy posługiwali się syryjskimi paszportami, są podejrzewani o przynależność do organizacji Państwo Islamskie (IS).

 

- Obecne śledztwo Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) wskazuje na związki z napastnikami z Paryża z listopada 2015 roku - powiedział minister Thomas de Maiziere.

 

Wyjaśnił, że trzej podejrzani przybyli do Niemiec w listopadzie ubiegłego roku w szczycie kryzysu migracyjnego. Korzystali z usług tych samych przemytników ludzi i otrzymali paszporty z tego samego warsztatu, co zamachowcy z Paryża - dodał.

 

Zatrzymani po akcjach w domach dla uchodźców

 

De Maiziere powiedział, że mężczyźni byli obserwowani od kilku miesięcy i nic nie wskazuje na to, jakoby mieli konkretne plany zamachu. Mogło chodzić o uśpioną komórkę - oświadczył.

 

BKA poinformował, że policja zatrzymała trzech Syryjczyków w czasie akcji przeprowadzonej we wtorek rano m.in. w domach dla uchodźców w dwóch landach na północy Niemiec.

 

Federalni prokuratorzy oznajmili, że mężczyznom zarzuca się, iż przybyli do Niemiec na rozkaz dżihadystycznego IS, aby "wykonać zadanie, które już otrzymali lub aby czekać w gotowości na kolejne instrukcje".

 

130 ofiar w Paryżu

 

Kilku zamachowców z Paryża i Saint-Denis, którzy 13 listopada zabili 130 osób, przybyło do Europy z obszarów kontrolowanych przez IS. Wśród nich był 28-letni Belg o marokańskich korzeniach Abdelhamid Abaaoud oraz dwaj mężczyźni posługujący się fałszywymi syryjskimi paszportami, którzy według IS byli Irakijczykami.

 

De Maiziere zastrzegł, że zatrzymani we wtorek mężczyźni nie stanowili na razie zagrożenia. Nie mógł z całą pewnością powiedzieć, czy naprawdę chodzi o Syryjczyków. W ich "dokumentach podróży napisano, że są Syryjczykami" - powiedział.

 

PAP