- Pani premier nie dostała zaproszenia na debatę w Parlamencie Europejskim - przekonywał w programie poseł PiS Jacek Sasin. Dodał, że "urzędnicy europejscy chcieliby, żeby pani premier, jak Jurand ze Spychowa we włosiennicy stanęła i czekała, aż łaskawie zostanie dopuszczona do głosu".

 

"Osobniki" z Unii Europejskiej

 

Zdaniem Sasina politycy europejscy "wymyślili sobie, że w Polsce zagrożona jest demokracja". Stwierdził, że problem ten istnieje "tylko w umysłach kilku procent deputowanych". - Niestety wśród nich są osoby ważne w Unii Europejskiej - przewodniczący Schulz i Timmermans - dodał.

 

Pytany o to, co jest w takim razie z nimi nie w porządku, że twierdzą, iż demokracja w Polsce jest zagrożona, odpowiedział: - To jest dobre pytanie, to jest pytanie do osób, które badają zawiłości umysłów niektórych osobników, można ich nazwać ludźmi.

 

Zupełnie innego zdania był Michał Stasiński z Nowoczesnej. - Ja bym nie nazywał europarlamentarzystów osobnikami, zdecydowanie - skomentował wypowiedź Sasina. Dodał, że z faktu niskiej frekwencji w PE w trakcie debaty o Polsce można wysnuć wniosek, iż eurodeputowani "mogli uznać, że Polska na własne życzenie już znalazła się na peryferiach Unii Europejskiej".

 

W naszej sondzie na stronie głównej polsatnews.pl pytaliśmy o to, czy premier powinna osobiście bronić Polski w Parlamencie Europejskim? "Tak" odpowiedziało 58,1 proc. użytkowników. 41,9 proc. było przeciwnego zdania.


Wszystkie odcinki programu "Tak czy Nie" są dostępne tutaj.