Nie wiadomo jeszcze, czy przedstawiciel gabinetu Beaty Szydło będzie mógł zabrać głos w czasie debaty. Gdyby w Strasburgu zjawiła się premier lub prezydent Andrzej Duda, wówczas europosłowie musieliby ich wysłuchać. Procedura nie przewiduje natomiast wystąpienia niższego rangą przedstawiciela kraju, choć Parlament Europejski może się na to zgodzić.

 

 - Ustalenia w tej sprawie trwają. Wiceminister Warchoł będzie obecny na debacie i jeżeli ktokolwiek będzie się chciał dowiedzieć czegoś na temat polskiego stanowiska w zakresie tych spraw, które są poruszone w rezolucji, to takie możliwości będą" - powiedział Konrad Szymański.

 

Jak zaznaczył, w projekcie rezolucji, który ma być głosowany po debacie, poruszone są kwestie, za jakie odpowiada resort sprawiedliwości.

Szymański uważa, że debata PE może mieć "ogólny charakter", więc może nie być potrzeby, by przedstawiciel polskiego rządu zabierał w niej głos.  - Ta debata nie zapowiada się na debatę rzeczową - ocenił.

 

Druga debata o Polsce

 

PE już po raz drugi w tym roku zajmie się Polską. Pierwsza debata odbyła się w styczniu, z udziałem premier Beaty Szydło, a w kwietniu europosłowie przyjęli rezolucję o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego.

 

Ponownej debaty i rezolucji o Polsce chce większość frakcji: chadecy, socjaliści, liberałowie, Zieloni oraz Zjednoczona Lewica Europejska. Przeciw jest frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), do której należy PiS, oraz eurosceptycy.

 

Po wtorkowej debacie PE ma przyjąć w środę rezolucję. Projekt uzgodniony przez większość frakcji wyraża zaniepokojenie przeciągającym się kryzysem wokół TK.

 

PAP