Chodzi o jego komentarz ws. pobicia kilka dni temu w jednym z warszawskich tramwajów profesora Jerzego Kochanowskiego z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Został on pobity, bo rozmawiał po niemiecku z kolegą z Uniwersytetu w Jenie. Po tym incydencie Wierzchołowski napisał na Twitterze: "Po tym, co Niemcy zrobili w Warszawie, fakt, że DOPIERO teraz ktoś dostał w twarz za mówienie po niemiecku, b. dobrze świadczy o Polakach".

 

Posłanka N zamierza w tej sprawie złożyć zawiadomienie do prokuratury.

 

- W poniedziałek będę składała zawiadomienie do prokuratury o popełnienie przestępstwa z art. 255 paragraf 3 Kodeksu karnego, który mówi o tym, że publiczne pochwalanie przestępstwa jest zagrożone karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku - powiedziała.

 

Oburzona Wielgus: to skandaliczne

 

Zdaniem Scheuring-Wielgus, to co się wydarzyło dwa dni temu w tramwaju jest jakby efektem przyzwolenia obecnych władz na to, co dzieje się w Polsce już od kilku lat. - Podobnych pobić, awantur, zachowań jest mnóstwo - zaznaczyła.

 

- To, co zrobił ten dziennikarz jest skandaliczne, gdyż swoim wpisem potwierdza to przyzwolenie. Na takie zachowania trzeba reagować i je potępiać - dodała.

 

"Naprawdę warto czytać ze zrozumieniem"

 

Do wpisu na Twitterze, który wywołał wiele komentarzy odniósł się Wierzchołowski na portalu niezalezna.pl. Stwierdził, że odebranie jego wpisu jako pochwały bicia Niemców "świadczy o niemal zupełnym zaniku umiejętności logicznego myślenia".

 

Jak podkreślił, we wpisie na Twitterze napisał, że "Polacy (mimo wszystkich doznanych krzywd) - nie bijąc przez 70 lat osób mówiących po niemiecku - wystawili sobie bardzo dobre świadectwo". "Naprawdę warto czytać ze zrozumieniem" - skwitował naczelny niezalezna.pl.

 

Wierzchołowski wskazał, że z jego wpisu, "co zresztą udowodniłem, wynika, że pochwalam Polaków za to, że przez 70 lat nie pobili żadnego Niemca". - Gdybym napisał coś odwrotnego, wtedy owszem można uznać, że pochwalam sytuację do jakiej doszło - zaznaczył.

 

- Jeśli komuś nie podoba się to co napisałem, to znaczy, że sądzi odwrotnie, czyli że to, iż Polacy nikogo nie pobili przez te 70 lat świadczy o nas źle - dodał.

 

Dziennikarz portalu niezalezna.pl stwierdził, że takim zawiadomieniem "zupełnie się nie przejmuje" i czeka na ewentualne śledztwo.

 

PAP