Francuska agencja AFP podała za Syryjskim Obserwatorium Praw Człowieka, że w nalotach na miasto Idlib zginęło co najmniej 58 cywilów, w tym 13 kobiet i 13 dzieci, a ponad 90 zostało rannych. Samoloty zbombardowały m.in. pełen ludzi targ.

 

Obserwatorium nie było w stanie zidentyfikować samolotów, ale przypomniało, że do tej pory miasto Idlib i prowincję o tej samej nazwie regularnie atakowały syryjskie siły powietrzne i rosyjskie lotnictwo.

 

Jeden z mieszkańców i ratownicy mówili wcześniej, że ataku z powietrza dokonały rosyjskie odrzutowce, które - jak mówili - można zidentyfikować po tym, że latają wysoko w przeciwieństwie do syryjskich śmigłowców, które atakują z niższego pułapu.

 

Celem licznych nalotów było w sobotę także miasto Aleppo. Jak poinformowała niemiecka agencja dpa, powołując się na lokalną organizację niosącą pomoc ofiarom wojny, zginęły tam co najmniej 42 osoby. Wśród ofiar są także dzieci. Wielu rannych jest w stanie krytycznym. Według rebeliantów siły rządowe atakowały Aleppo ze śmigłowców, miasto bombardowały także odrzutowce syryjskie lub rosyjskie.

 

Teraz atakują - za chwilę zawieszą broń

 

Ataki lotnicze nasiliły się przed wejściem w życie porozumienia w sprawie rozejmu w Syrii, zawaratym przez USA i Rosję. W nocy z piątku na sobotę w Genewie szefowie dyplomacji obu krajów, John Kerry i Siergiej Ławrow, uzgodnili "wstrzymanie wszelkich wrogich działań" w Syrii poczynając od wschodu słońca w poniedziałek, 12 września.

 

Według planu przedstawionego przez ministrów, rząd Syrii nakaże podległym mu oddziałom wstrzymanie działań bojowych w określonych rejonach kontrolowanych przez opozycję.

 

Kerry wyjaśnił, że syryjski reżim miałby wstrzymać bombardowanie terenów będących pod kontrolą opozycji, z wyjątkiem sektorów będących w rękach dżihadystów.

 

Syryjskie władze zatwierdziły w sobotę amerykańsko-rosyjskie porozumienie w sprawie rozejmu.

 

PAP