Kaczyński tłumaczył, dlaczego Kazimierz Michał Ujazdowski nie znalazł się w Komitecie Politycznym PiS.

 

- Poza tym jest tu pewien element zdziwienia, w żadnym razie pana Kazimierza Ujazdowskiego nie można posądzać o naiwność, nieznajomość funkcjonowania naszego życia publicznego. To jest polityk bardzo dobrze przygotowany i od strony doświadczenia i od strony intelektualnej (...) i w związku z tym jego stanowisko jest rzeczywiście mało zrozumiałe - dodał prezes PiS.


Według niego "jest w tej chwili zupełnie oczywiste, że po pierwsze: TK odrzuca stosowanie prawa włącznie z konstytucją; po drugie uznaje, że w gruncie rzeczy sam to prawo stanowi". - Stwierdzenie przez prezesa TK, przy rozważaniu tzw. poprawki grudniowej – "ja tej ustawy nie widzę" jest całkowicie sprzeczne z art. 7 konstytucji, zasadą legalizmu, i nie może być przyjęte do wiadomości - powiedział Kaczyński.


Prezes PiS podczas konferencji zapowiedział też utworzenie "struktury wyborczej związanej z wyborami samorządowymi". Według Kaczyńskiego mają do niej wejść przede wszystkim działacze, którzy są po raz pierwszy w parlamencie. - Oni mają się wykazać, przygotować wybory samorządowe na rok 2018. Mają dwa lata czasu, w ciągu najbliższych tygodni, najwyżej miesiąca, te struktury będą powołane i, mam  nadzieję, że zaczną energicznie funkcjonować - powiedział Kaczyński.


"Wizyta Komisji Weneckiej bez znaczenia"


- Sprawa wizyty Komisji Weneckiej po jej pierwszych orzeczeniach, tylko przypomnę, że one mają wyłącznie doradczy charakter, jest już wydarzeniem bez znaczenia. Bo taki brak obiektywizmu, a przede wszystkim zupełny brak i zupełne ignorowanie polskiego prawa - to słynne stwierdzenie, że przysięga ma wyłącznie charakter ceremonialny - nakazuje traktować tę komisję z bardzo znacznym dystansem - powiedział prezes PiS.


- No cóż, będą. Będzie się z nimi rozmawiało - dodał Kaczyński.


Delegacja Komisji Weneckiej (KW) złoży wizytę w Polsce w ramach prac nad projektem opinii na temat nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Opinia zostanie następnie przyjęta na plenarnym posiedzeniu Komisji w Wenecji 14 października.


Będzie to już trzecia opinia KW na temat polskiej ustawy wydana w ciągu siedmiu miesięcy. Wcześniej zajęła się, oprócz Trybunału Konstytucyjnego, także ustawą o policji, która zmienia zasady inwigilacji, i zgłosiła szereg uwag.


"Kierownictwo kontynuacyjne"


Na posiedzeniu Rady Politycznej PiS Kaczyński ogłosił, że wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Piotr Gliński weszli w skład kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości.


Wiceprezesami partii zostali: premier Beata Szydło, wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, szef MSWiA Mariusz Błaszczak, minister koordynator specsłużb Mariusz Kamiński, szef MON Antoni Macierewicz, minister w KPRM Adam Lipiński. Brudziński został też szefem Komitetu Wykonawczego PiS.


Kaczyński ocenił na konferencji prasowej po posiedzeniu, że "wybory (...) zakończyły się sukcesem". - Wszyscy zgłoszeni kandydaci przeszli, różnice w wynikach oczywiście były, ale nie miały charakteru, które można by określić jako różnice o charakterze politycznym - powiedział prezes PiS.


- Krótko mówiąc mamy do czynienia z nowym kierownictwem, ale to jest kierownictwo w wielkiej mierze kontynuacyjne. Kierownictwo z poprzedniej kadencji odniosło wielki sukces - zwycięstwo wyborcze, najpierw w wyborach samorządowych, później prezydenckich, wreszcie parlamentarnych - powiedział Kaczyński.


- Nie było powodów do jakichś szerszych zmian, chociaż pewne uzupełnienia nastąpiły. Z osób powszechnie znanych weszli w skład kierownictwa partii panowie wicepremierzy (Mateusz) Morawiecki i (Piotr) Gliński, weszła też bardzo zasłużona działaczka naszej partii, ale przede wszystkim klubów "Gazety Polskiej", bardzo zasłużona w tym wszystkim co wiąże się z uczczeniem tych, którzy zginęli w Smoleńsku (Anita Czerwińska - red.) i wreszcie, to było oczywiste, weszła też bardzo zasłużona dla naszej partii rzecznik naszej partii (...) pani poseł Beata Mazurek - powiedział Kaczyński.

 

Jaki "nie zrobił niczego, co jest niedopuszczalne"


- Jeżeli chodzi o równość obywateli, to ona nie może być w najmniejszym stopniu podważana, także w stosunku do parlamentarzystów. Każdy, kto staje przed sądem - także oskarżony - ma prawo żądać wyłączenia sędziego, takie żądanie jest całkowicie uprawnione. Każdy może też zwrócić uwagę na to, że działania sędziego mają charakter deliktów dyscyplinarnych. Oczywiście tu jest ta niezręczność, że on (Jaki – red.) jest wiceministrem sprawiedliwości, ale to jest tylko niezręczność - nic więcej. On nie zrobił niczego takiego, co jest niedopuszczalne z punktu widzenia prawa, z punktu widzenia dopuszczalnych zachowań obywateli przed sądem - powiedział Kaczyński, komentując sprawę na niedzielnym briefingu.


Jak mówił: "Istnieje taka instytucja konstytucyjna, która się nazywa immunitetem materialnym. To znaczy, że poseł występujący jako poseł na mównicy nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej (...) niezależnie od wszelkich innych okoliczności. Nawet Sejm nie ma prawa zwolnić tutaj sądów, prokuratury od tego ograniczenia. To jest immunitet, można powiedzieć, absolutny. Dlaczego on istnieje w bardzo wielu krajach i to od bardzo długiego czasu, niekiedy od XIX wieku. Dlatego żeby poseł miał pełną swobodę, jeżeli chodzi o zabieranie głosu, żeby nie musiał obawiać się ludzi, którzy są od niego materialnie dużo silniejsi, mają pieniądze na lepszych adwokatów".


"Nie może być tak, że sądy robią, co chcą"


- Tylko, że w Polsce mamy dość szczególną sytuację - otóż immunitet wobec pewnych posłów jest przestrzegany przez sądy, a wobec innych nie. Mój św. pamięci brat kiedyś, będąc prezydentem Warszawy, ale chodziło o sytuację, gdy był posłem i immunitet go ochraniał, był sądzony w sprawie wytoczonej mu w trybie prywatno-skarbowym przez nieżyjącego już dzisiaj biznesmena, o którym zresztą w swoim przemówieniu nawet nie wspomniał. I ten proces w pierwszej instancji przegrał, tj. został skazany na jakieś porozumienia, żeby nie stracić stanowiska prezydenta miasta. Sąd po prostu uznał, że prawo nie obowiązuje - wskazał Kaczyński. I podkreślił: "Musi obowiązywać zasada równości. To nie może być tak, że w Polsce sądy robią, co chcą, raz uznają, że jest tak, raz uznają, że jest tak".


- Jednym z postulatów PiS jest równość traktowania wszystkich przed sądami. W Polsce są obywatele, którzy mają, można powiedzieć, za dużo praw, i tacy, którzy mają za mało. I my to zlikwidujemy. Mam nadzieję, że już niedługo przystąpimy do generalnej reformy sądownictwa - konkludował Kaczyński.


Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki poinformował w piątek, że złożył wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi, która prowadzi cywilny proces o ochronę dóbr osobistych, wytoczony mu przez posła PO Roberta Kropiwnickiego. Chodzi o słowa Jakiego, które padły pod koniec stycznia z mównicy sejmowej - że Kropiwnicki prowadzi w swoim mieszkaniu agencję towarzyską.

 

"SN odgrywał bardzo niedobrą rolę"

 

Do kwestii sądownictwa Kaczyński nawiązał też odnosząc się do sprawy Zygmunta Miernika, który trzy lata temu podczas rozprawy ws. zawieszenia procesu gen. Czesława Kiszczaka rzucił tortem w sędzię Annę Wielgolewską. W pierwszym procesie został za to skazany na dwa miesiące bezwzględnego więzienia. W kwietniu br. sąd kolejnej instancji podwyższył wyrok do 10 miesięcy więzienia.

 

- Sąd Najwyższy odgrywał w ciągu lat 1990-2016 bardzo niedobrą rolę - rolę obrońcy starych układów i to tam zapadały takie decyzje, że nie można karać zbrodniarzy w togach sędziowskich, że nie można im wytaczać procesów, a wielu z nich zasłużyło na najwyższy wymiar kary. Dziś nie ma kary śmierci, ale na dożywocie z całą pewnością zasłużyli, bo to są po prostu zwykli mordercy. Krótko mówiąc - sprawa Sądu Najwyższego dziś jest sprawą bardzo poważną. Jeżeli tylko ktoś chce na to spojrzeć obiektywnie, a nie stoi na stanowisku tych, którzy mówią, że ma być tak jak było (...). Otóż my uważamy, że nie może być tak jak było, że właśnie i w tych sprawach trzeba dokonać wielkiej zmiany - mówił Kaczyński.

 

Odpowiadając na pytanie o miasteczko namiotowe, w którym przed Sądem Najwyższym odbywa się protest w obronie Miernika, Kaczyński powiedział: "Ten protest jest całkowicie uzasadniony i zgodny z prawem. Jest tak, że Sąd Najwyższy nie może być instytucją, która jest wyjęta spod kontroli społecznej, to samo dotyczy Trybunału Konstytucyjnego. Nikt się nie dziwi temu, że jest krytykowany rząd i oczywiście powinien być krytykowany, to jest normalne w demokracji, ale inne organy państwowe, także sądowe, powinny być krytykowane, a ocena sądów musi być oceną realną, a nie opartą na zasadzie »ponieważ to jest sąd, to jest niewątpliwie obiektywny, uczciwy etc., etc.«. To jest zupełnie oderwane od rzeczywistości. Są porządni sędziowie, nie przeczę temu, jest ich na pewno wielu, ale są też i zupełnie inni".

 

PiS wzywa do dymisji prezydent Warszawy

 

Prezes PiS na briefingu prasowym powiedział, że Rada Polityczna PiS przyjęła uchwałę, która "jest wezwaniem do tego, żeby w Polsce ci, którzy nieustannie odwołują się do standardów europejskich i twierdzą o sobie, że to właśnie oni je reprezentują, zaczęli je stosować".

 

Według Kaczyńskiego nie ma państwa w zachodniej części Europy, w którym osoba tak skompromitowana, jaką jest dziś prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie musiałaby podać się do dymisji. - My wzywamy nie do referendum, tylko właśnie do dymisji - zaznaczył.

 

- Ktoś po takiej kompromitacji, nawet gdyby to była tylko i wyłącznie sprawa jej kamienicy, w każdym państwie demokratycznym, o utrwalonej demokracji, nie mógłby zwlekać, zostałby zmuszony przez własne zaplecze polityczne do tego, by się do dymisji podać - powiedział prezes PiS.

 

- To, co jest w Polsce pod tym względem, to jest po prostu patologia polskiej demokracji. My byśmy chcieli tę patologię zlikwidować. Pani prezydent jest osobą, której obecność w życiu publicznym jest niczym innym jak tylko ukazaniem, personifikacją tej wyjątkowo ciężkiej patologii - zaznaczył Kaczyński.

 

PAP Fot. PAP/Leszek Szymański