Według sondaży ani konserwatyści, ani socjaldemokraci nie zdobędą większości niezbędnej do samodzielnego utworzenia gabinetu, więc aby dojść do władzy będą uzależnione od partii mniejszościowych.

 

Niedzielne wybory są pokłosiem czerwcowego wotum nieufności wobec premiera Tihomira Oreszkovicia, którego centroprawicowy rząd powstał zaledwie pięć miesięcy wcześniej. Konserwatywna Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ) i należąca do koalicji partia Most nie mogły porozumieć się jednak co do zasadniczych reform gospodarczych wymaganych przez UE, której członkiem Chorwacja jest od 2013 roku.

 

Bez szans na rząd większościowy

 

Według sondaży głównym faworytem niedzielnych wyborów jest "Narodowa koalicja", której przewodniczy główna siła opozycji Socjaldemokratyczna Partia Chorwacji (SDP). Za nią plasuje się HDZ.

 

Według agencji Ipsos Puls "Narodowa koalicja" może zdobyć 53 miejsca w parlamencie, a HDZ - 52. Oznacza to, że żadna z głównych formacji nie zdobędzie wystarczającej liczby głosów, aby uformować rząd większościowy, a zwycięzca będzie zmuszony szukać sojuszników wśród posłów mniejszych partii.

 

Najwięcej szans i aż 12 miejsc w parlamencie według sondaży będzie miał Most, który był największą niespodzianką wyborów do Saboru z listopada ub.r. Oprócz tego komitetu wyborczego trzeba się liczyć także z koalicją "Jedyna opcja", której przewodniczy partia "Żywy mur", założona jako ruch społeczny przeciwko korupcji, dla której Ipsos przewiduje 8 miejsc w Parlamencie.

 

W grupie mającej szansę na stworzenie koalicji ze zwycięzcą wyborów jest też kontrowersyjny komitet "Dla premiera", na czele którego stoi prezydent Zagrzebia Milan Bandić. Ten komitet może liczyć według agencji Ipsos na 7 miejsc. W formowaniu nowej władzy wielki wkład będą mieć także przedstawiciele mniejszości narodowych (8 miejsc) oraz głosy Chorwatów z 11. okręgu wyborczego, czyli z diaspor na całym świecie.

 

W kraju dotkniętym kryzysem kampanię przedwyborczą zdominowały nierealne obietnice dotyczące gospodarki. Jednak według komentatorów ton tej kampanii był bardziej umiarkowany niż przed poprzednim głosowaniem, gdy lewica i prawica przerzucały się niewybrednymi oskarżeniami, sięgającymi czasów drugiej wojny światowej.

 

Jednym z powodów zmian w charakterze kampanii było odejście Tomislava Karamarko ze stanowiska lidera konserwatystów i zastąpienie go przez dyplomatę i europarlamentarzystę Andreja Plenkovicia.

 

Wielka koalicja jeszcze nie teraz

 

Wielu analityków twierdzi, że kryzys władzy może mieć swoją kontynuację także po wyborach. Przyszłego zwycięzcę czekają długie i trudne rozmowy w związku z tworzeniem rządu. Media spekulowały o możliwej "wielkiej koalicji" HDZ i SDP, co do tej pory jeszcze się w Chorwacji nie zdarzyło, jednak szefowie obu partii szybko tę informację zdementowali.

 

Pewne jest, że przed nowym rządem stanie wiele problemów, m.in. potrzeba stymulowania gospodarki i handlu, walka z coraz trudniejszą sytuacją społeczną, z powodu której tysiące młodych, wykształconych Chorwatów opuszcza ojczyznę w poszukiwaniu pracy w Europie Zachodniej oraz reforma administracyjna, którą ocenia się jako zbyt szeroką i niepotrzebną.

 

Chorwacja wychodzi z recesji

 

Pod koniec 2015 roku Chorwacja wyszła z sześcioletniej recesji, podczas której gospodarka skurczyła się o 12 proc., a bezrobocie wzrosło do 17 proc. W tym roku wzrost PKB może przekroczyć 2 proc., a bezrobocie spaść do 15 proc.

 

W kwestii polityki zagranicznej nowy rząd będzie musiał się zająć zwłaszcza stosunkami z Serbią, które wielu dziś ocenia jako najtrudniejsze od zakończenia wojny w byłej Jugosławii.

 

Pierwsze sondaże exit polls poznamy tuż po zamknięciu lokali wyborczych, po godz. 20 czasu polskiego. Komisja wyborcza poda wstępne wyniki ok. godz. 23.

 

PAP