Członkowie Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu zarzucają rządzącym, że tworzą prawo, które sprzyja bankom, a nie obywatelom. A bankom, że stosują nielegalne zapisy w umowach zawieranych z klientami, stosują zbyt wysokie opłaty, które stale rosną.

 

W demonstracji Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu  udział wzięło kilkaset osób. Protestujący  zarzucają rządzącym, że tworzą prawo, które sprzyja bankom, a nie obywatelom. A bankom, że stosują nielegalne zapisy w umowach zawieranych z klientami, stosują zbyt wysokie opłaty, które stale rosną. Domagali się uregulowania sprawy zadłużenia wobec banków osób, które zaciągnęły kredyty głównie we frankach.

 

Apel o wycofanie prezydenckiego projektu ustawy


Demonstracja rozpoczęła się przed Belwederem. W Kancelarii Prezydenta złożono pismo z apelem o wycofanie prezydenckiego projektu ws. frankowiczów. Przewiduje on zwrot nadmiernie wysokich spreadów stosowanych przez banki w kredytach walutowych. Zgodnie z projektem klient będzie mógł w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy wnioskować o zwrot spreadów. Miałyby być one zwracane do kwoty 350 tys. zł kapitału kredytu na jedną osobę.


Spread to różnica między kursem sprzedaży i kupna waluty, pobierany przez banki m.in. przy walutowych kredytach mieszkaniowych. Zwrot ten miałby - w świetle projektu - formę pomniejszenia kapitału pozostałego do spłaty, a w przypadku kredytów z umów wygasłych nastąpiłaby jego wypłata.

 

Projekt prezydencki sprzeczny z konstytucją


Zdaniem Stowarzyszenia projekt ustawy nie jest zgodny z prawem i sprawiedliwością, stanowi wielostronne zagrożenie dla polskiej gospodarki, a w konsekwencji wszystkich obywateli. Projekt ma też być - w ocenie SBB - sprzeczny z Konstytucją - legalizuje bowiem umowy łamiące prawo i wypacza zasady sprawiedliwości społecznej za przyzwoleniem.


W opinii Stowarzyszenia, "projekt nie przywraca równości stronom umowy, nie zrównuje też kredytów odnoszonych do walut obcych z kredytami złotówkowymi, co prezydent Andrzej Duda obiecywał i zapowiadał publicznie dziesiątki razy".

 

Petycja o szybkie procedowanie w Sejmie


Uczestnicy demonstracji przeszli przed Sejm, gdzie odbyła się pikieta. Przedstawiciele SBB złożyli na ręce wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki (Kukiz'15) apel o szybkie procedowanie projektu autorstwa Kukiz'15, który od kwietnia znajduje się w lasce marszałkowskiej. 


Projekt ustawy o "restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów" autorstwa Kukiz'15 został przygotowany we współpracy ze SBB. Projekt zakłada, że kredyty w złotówkach i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby były kredytami w złotówkach.


Według posła Andrzeja Maciejewskiego (Kukiz'15) uczestniczącego w sobotniej demonstracji, najskuteczniejszą metoda zainteresowania posłów z określonych okręgów problemem frankowiczów jest pisanie listów do ich biur poselskich i osobista rozmowa z nimi. Zaznaczył, że do uchwalenia ustawy potrzebna jest większość, a bez PiS nie uda się załatwić tej sprawy.

 

Wezwanie do obywatelskiego nieposłuszeństwa


Stowarzyszenie namawiało frankowiczów do wzięcia udziału w akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Ma polegać na niespłacaniu przez trzy miesiące rat zaciągniętych kredytów. Raty mieliby spłacić dopiero po Nowym Roku, co sprawiłoby, że bankowcy nie dostaną premii rocznej.


Przedstawiciele Stowarzyszenia twierdzą, że zadłużonym nic z tego tytułu nie grozi. Tymczasem przed takim zachowaniem przestrzega Związek Banków Polskich.


Polsat News, PAP