15 obserwatorów kampanii "Prawo wyboru" zostało pozbawionych akredytacji - "bezpodstawnie i z inicjatywy przewodniczących komisji wyborczych lub po złożeniu skarg przez obserwatorów proreżimowych" - poinformowało w sobotę biuro prasowe kampanii.


O pozbawieniu akredytacji dwóch obserwatorów ruchu "Mów Prawdę!" powiedziała zaś w sobotę liderka ruchu Tacciana Karatkiewicz, która ubiega się o mandat w tych wyborach, a wcześniej startowała w wyborach prezydenckich w 2015 r. (zdobywając według Centralnej Komisji Wyborczej drugie miejsce, po prezydencie Alaksandrze Łukaszence, z 4,44 proc. głosów). - Do kandydatów, do tego co robimy podchodzono z represywnym formalizmem - zaznaczyła.


"Prawo wyboru" podało też, że przedstawiciele kampanii nadal stwierdzają nieodpowiednie przechowywanie urn z głosami podczas przerwy obiadowej oraz w nocy. W wielu lokalach wyborczych przewodniczący komisji odmawiają np. zapieczętowania pomieszczenia, gdzie są one pozostawiane, co stwarza możliwość fałszerstw - podała kampania.


Nieprawidłowości w głosowaniu


Obserwatorzy poinformowali też, że w lokalach, gdzie prowadzili monitoring, frekwencja podawana w protokołach znacznie różniła się od rzeczywistej.


Kampanię "Prawo wyboru" zorganizowała w tym roku grupa partii opozycyjnych, w tym Zjednoczona Partia Obywatelska i Partia BNF oraz ruch "O Wolność".


O nieprawidłowościach w przedterminowym głosowaniu informują też inni niezależni obserwatorzy. Kampania „Obrońcy praw człowieka na rzecz wolnych wyborów” (Białoruski Komitet Helsiński i Centrum Praw Człowieka "Wiasna") stwierdziła w 18 proc. monitorowanych przez siebie lokalach zmuszanie do udziału w przedterminowym głosowaniu w celu zwiększenia frekwencji. Zanotowano też zawyżanie frekwencji w protokołach z ponad 50 proc. monitorowanych lokali.


Pole do nadużyć


Wybory przedterminowe rozpoczęły się we wtorek, a sobota jest ich ostatnim dniem. Lokale są czynne w godz. 10-14 i 16-19 (odpowiednio 9-13 i 15-18 czasu polskiego). Głównym dniem głosowania w wyborach będzie niedziela.


Na Białorusi nie ma możliwości głosowania poza miejscem zamieszkania i CKW przedstawia głosowanie przedterminowe jako wygodny dla wyborców sposób zapewnienia wysokiej frekwencji. Obserwatorzy i obrońcy praw człowieka oceniają jednak, że głosowanie przedterminowe jest polem do nadużyć wyborczych, gdyż wielu obywateli przymusza się do udziału w nim, a wyniki głosowania łatwo sfałszować.

 

"Wybory odbywają się zgodnie z tradycyjnym scenariuszem fałszowania"


 „Rządzący reżim nie wykonał ani jednej rekomendacji OBWE na rzecz demokratyzacji ustawodawstwa wyborczego i w praktyce wybory odbywają się zgodnie z tradycyjnym już scenariuszem fałszowania woli narodu, przy pełnej kontroli nad szczeblami władzy i pobłażliwości sądów, prokuratury oraz organów porządku publicznego” – napisali w oświadczeniu kandydaci opozycyjnej koalicji centroprawicowej.


Jak powiedział szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (ZPO) Anatol Labiedźka, tekst dokumentu uzgodniono z około 100 kandydatami różnych sił demokratycznych. W skład centroprawicowej koalicji oprócz ZPO wchodzi jeszcze Białoruska Chrześcijańska Demokracja oraz ruch „O Wolność”.


W oświadczeniu napisano m.in., że zamiast dialogu z przedstawicielami wszystkich sił politycznych i społecznych, niezbędnego do przezwyciężenia obecnego kryzysu w kraju, „autorytarny reżim kontynuuje politykę eskalacji agresji wobec swoich obywateli, oponentów politycznych i wszystkich niezależnych od władz struktur społeczeństwa obywatelskiego”.


Parlament "instytucją dekoracyjną"


Podkreślono, że parlament pozostaje „instytucją dekoracyjną”, która usługuje władzom i nie jest reprezentantem interesów obywateli. Zwrócono też uwagę, że wybory nie mogą być wolne i demokratyczne, dopóki w kraju nie ma wolności prasy, inaczej myślący są prześladowani, ogranicza się prawa partii politycznych, organizacji społecznych i niezależnych związków zawodowych, a także nie gwarantuje się prawa do zgromadzeń.


Pikieta, na której podpisano oświadczenie, nie wzbudziła zainteresowania wyborców. Przyszło na nią zaledwie kilkanaście osób.


Potrzebne zmiany w ordynacji wyborczej


Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE w styczniu - w końcowym raporcie z wyborów prezydenckich na Białorusi z października 2015 r. - po raz kolejny uznało, że potrzebne są zmiany w ordynacji wyborczej na Białorusi, aby zapewnić uczciwość i przejrzystość wszystkich etapów procesu wyborczego, zwłaszcza jeśli chodzi o skład komisji wyborczych, sprawdzanie podpisów na rzecz kandydatów, prawa obserwatorów, głosowanie przedterminowe czy liczenie głosów.


W swym sprawozdaniu z końca sierpnia ODIHR OBWE stwierdziło jednak, że większość rekomendacji nie została wykonana. Biuro podało, że wiadomo mu o ponad 400 skargach dotyczących m.in. procesu rejestracji kandydatów na deputowanych, a także formowania lub działalności komisji wyborczych. Większość z nich odrzucono. ODIHR podkreślił też, że tylko nieznaczna część osób zgłoszonych przez organizacje opozycyjne weszła w skład komisji wyborczych.


Sobota jest na Białorusi ostatnim dniem głosowania przedterminowego w wyborach do izby niższej do parlamentu, Izby Reprezentantów. Głównym dniem głosowania będzie niedziela.


Niezależni obserwatorzy białoruscy już od pierwszego dnia głosowania przedterminowego donoszą o nieprawidłowościach, jak przymuszanie ludzi do udziału w wyborach w celu zwiększenia frekwencji czy zawyżanie frekwencji w protokołach komisji wyborczych.

  

PAP