- Według oficjalnej wersji zostałem odwołany za nienajlepsze wyniki w realizacji inwestycji. Nie za aferę reprywatyzacyjną. O tyle byłoby to uzasadnione, o ile ja przez te wszystkie lata kiedy pracowałem w urzędzie miasta nie zajmowałem się gospodarką nieruchomościami - stwierdził Wojciechowicz.

 

Krótko po dymisji odwołany wiceprezydent napisał na facebooku: "Odwołano mnie pod byle pretekstem, bo takie było polityczne zamówienie". - Zamówienie władz partii, tych osób, które dzisiaj pełnią wysokie funkcje we władzach partii - dodał w Polsat News.

 

 

"Zaproponowano mi objęcie intratnego stanowiska prezesa"

 

We wpisie Wojciechowicz stwierdził także: "Jednocześnie zaproponowano mi objęcie intratnego stanowiska prezesa w dużej spółce miejskiej. Odmówiłem bo honor i zwykła uczciwość nakazywała tak zrobić".

 

- Z jednej strony zawsze można powiedzieć, że to ludzkie podejście, bo nie zostawia się człowieka bez zajęcia. W tym kontekście odwoływanie mnie w kontekście dziejącej się afery, z którą doskonale wie (Hanna Gronkiewicz-Waltz - red), że nie jestem związany, to podłość. Podłość i niegodziwość - skomentował w rozmowie z Joanna Górską.

 

Były prezydent podkreślił też: - Moja uczciwość jest dla mnie więcej warta niż to, czy zostanę prezesem dużej miejskiej spółki. Ja nie jestem z bazaru, żebym targował się o takie stanowisko czy inne. Tu jest kwestia honoru i zwykłego podejścia - podsumował.

 

Decyzje prezydent Warszawy

 

Gronkiewicz-Waltz po czwartkowym  zarządzie PO poświęconym sytuacji w Warszawie, poinformowała, że do dyspozycji oddał się wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który w stołecznym ratuszu odpowiadał za sprawy reprywatyzacji, i został odwołany. Ogłosiła, że jej nowym zastępcą został Witold Pahl.

 

Prezydent Warszawy poinformowała ponadto o odwołaniu innego ze swych zastępców - Jacka Wojciechowicza, który w ratuszu nadzorował inwestycje. Powodem dymisji - jak mówiła Gronkiewicz-Waltz - jest "słaby wynik".

 

Polsat News