- Ja właśnie nie używam słowa "zamach". Po prostu próbuję zrozumieć tylko, dlaczego na pokładzie samolotu z prezydentem i delegacją najwyższych dostojników państwa mógł się zdarzyć wybuch - dodał.

 

- Miałem często wizyty, późne wizyty, nękanie telefonami, wróżby, jakiś "miłośnik" mój i filmu "Smoleńsk" układał dla mnie tarota i co ułożył, to wyciągał kartę śmierci - tak Krauze wspomina okres kręcenia zdjęć. - Nawet w filmie pozwoliłem sobie umieścić jedną scenę opartą na moich doświadczeniach - przyznał.

 

"Miarodajne opinie"
 
Krauze nie ukrywał, że czeka, żeby film zobaczyli "normalni ludzie, normalni widzowie". - Bo jak do tej pory, z tego, co wiem, poza uroczystą premierą był jakiś pokaz dla dziennikarzy. Czekam, że po prostu na to pójdą Polacy z ciekawości. Nie wiem, czy będą chcieli zobaczyć ten film, bo chcieli, żeby on powstał. Te opinie są dla mnie najbardziej miarodajne - poinformował.

 

Film trafi na ekrany kin w całej Polsce 9 września. 
 
RMF FM