Pytana o dzieci kończące w przyszłym roku szóstą klasę szkoły podstawowej, wyjaśniła, że pójdą one do klasy siódmej.

 

- Najczęściej będzie to ta szkoła, w której obecnie się uczą. Założeniem jest, by reforma była jak najbardziej elastyczna i jak najmniej zauważalna dla rodziców i uczniów. W szkołach podstawowych nie zmieni się nic, nawet pieczątka. W zespołach szkół zmieni się tylko szyld, a samodzielne gimnazja, których jest mniejszość, mają 5 lat na przekształcenie w szkoły podstawowe - oświadczyła.  

 

Zdaniem minister reforma ma docelowo zniwelować skutki niżu demograficznego, przez który z roku na roku pracę traci coraz więcej nauczycieli. Zapewniła, że resort szuka miejsc, gdzie będzie można wykorzystać potencjał tych, dla których zabraknie etatów.

 

Nauczyciel w nowej roli

 

- Mamy już cztery takie miejsca. Na przykład doradca zawodowy, metodyk, czy nauczyciel dodatkowy w klasie, gdzie uczą się obcokrajowcy, czy dwujęzyczne dzieci Polaków urodzonych za granicą - sprecyzowała.

 

Tacy nauczyciele pomagaliby dzieciom dopiero uczącym się języka polskiego np. podczas lekcji matematyki. - Na całym świecie jest to tak rozwiązane, że taki uczeń ma swojego nauczyciela, który na lekcji matematyki "prawie" siedzi z nim w ławce - wyjaśniła.

 

Przysposobienie obronne melodią przyszłości

 

Prowadzący program Jarosław Gugała zapytał o ewentualne plany wprowadzenia przysposobienia obronnego do szkół.

 

- Minister obrony już raz ze mną na ten temat rozmawiał. Wiem, że czuje taką potrzebę. Jesteśmy na bardzo wstępnym etapie ustaleń – odpowiedziała.

 

Polsat News