W lipcu 2015 roku do Polski przyleciała grupa 158 uchodźców z Syrii. Czteroosobowa rodzina trafiła do Tarnowa. Na początku była otoczona opieką "sprowadzającej" ich do Polski fundacji Estera. Jednak po rozłamie w fundacji piecze nad Syryjczykami przejęła "Ziemia Obiecana".

 

"Nie było za co żyć"

 

Rodzina mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu. Jak mówi Kapuściński, po opłaceniu czynszu niewiele zostawało. Część pieniędzy przekazywał urząd miast, ale te musiały być przeznaczane na obowiązkowe lekcje języka polskiego.

 

Riyad próbował znaleźć pracę. - Brał się za tłumaczenia. Jednak spotykał się z niechęcią do zatrudnienia obcokrajowców nieznających języka polskiego - dodaje przedstawiciel Fundacji.

 

Także wznowienie na polskiej uczelni studiów starszej córki małżeństwa okazało się problemem, w związku z czym dziewczyna mogłaby wrócić na uczelnię dopiero w tym semestrze.

 

Ogrom problemów i wyzwań związanych z życiem na uchodźstwie miał być tak duży, że Syryjczycy postanowili wrócić do ojczyzny. Musieli zaoszczędzić pieniądze na drogie bilety. Ostatecznie polecieli: przez Liban do kraju.

 

"Rozsądna decyzja"

 

Bartłomiej Kapuściński uważa, że w związku z faktem, iż Riyad dostał propozycję powrotu do swojej dawnej pracy, Lema może bez problemu wznowić studia, zaś rodzina ma do dyspozycji mieszkanie po zmarłej siostrze, powrót jest dla nich lepszym rozwiązaniem. - To rozsądna decyzja - ocenił.

 

Jak podkreślił, sytuacja w Damaszu istotnie różni się od tej w Aleppo, już się "unormowała", i "można ją porównać do sytuacji na Ukrainie".

 

Jeszcze rok temu w rozmowie z dziennikarzami Riyad podkreślał, że jego rodzina była zmuszona do emigracji, gdyż "Państwo Islamskie zaczęło zbliżać się" do nich. Pytany wówczas o możliwość powrotu do ojczyzny stwierdził, że ma nadzieję, iż możliwe to będzie w ciągu kilku lat.

 

Nie oni jedni

 

Ze 158-osobowej grupy, której 13 miesięcy temu zaoferowano życie w Polsce, pozostało tu tylko ok. 20-25 osób.

 

Według Kapuścińskiego, aż 1/3 Syryjczyków wróciła do swojego kraju. Reszta wyjechała głównie do Niemiec i krajów skandynawskich.

 

polsatnews.pl