Zgodnie z nią, LOT zamierza odzyskać utracone udziały w rynku w Polsce do poziomu około 25 proc. Oznacza to przewiezienie już w 2020 roku ponad 10 mln pasażerów, względem 4,3 mln, które LOT przewiózł w ubiegłym roku.

 

LOT szacuje, że tylko w Polsce będzie przybywać pasażerów w tempie około 5 proc. w skali roku. Dlatego, przewoźnik zapowiada dalszy rozwój siatki połączeń, której najważniejszym elementem będą połączenia dalekiego zasięgu. Rejsy dalekodystansowe to według spółki najbardziej dochodowa część biznesu lotniczego. LOT chce się więc koncentrować głównie na rozwoju połączeń do Ameryki Północnej oraz do najważniejszych ośrodków biznesowych w Azji.

 

Dla LOT-u szczególnie interesujące są połączenia do Azji Centralnej i na Bliski Wschód. Jak napisano w strategii, położenie geograficzne Warszawy pozwala na stworzenie bezkonkurencyjnej oferty połączeń do krajów takich jak Kazachstan czy Iran.Za kilka tygodni LOT uruchamia bezpośrednie połączenie do Seulu, a w przyszłym roku kolejne połączenie do Ameryki Północnej - do Newark. Rejsy na drugie lotnisko Nowego Jorku obsługiwane będą początkowo cztery, a następnie pięć razy w tygodniu już od początku lata 2017 r. Według LOT rejsy do Newark to ważne połączenie dla Polonii; Newark to też ważny węzeł przesiadkowy na dalsze połączenia w obrębie USA.

 

Więcej lotów na krótkim dystansie

 

Strategia zakłada, że w miarę otwierania kolejnych nowych połączeń dalekiego zasięgu, przybywać będzie też połączeń krótkodystansowych, szczególnie z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Spółka przewiduje, że odsetek pasażerów transferowych, czyli tych, którzy korzystają z przesiadek w Warszawie, wyniesie w 2020 roku około 50 proc.

 

Lotnisko Chopina, hub polskiego przewoźnika, "musi nadążać za naszym rozwojem, a więc zapewnić odpowiednią infrastrukturę i przepustowość" - pisze LOT w strategii. Wskazuje, że docelowo konieczne będzie przeniesienie połączeń LOT-u na inne, centralnie zlokalizowane lotnisko w Polsce.

 

Nowe połączenia LOT chce realizować z pomocą większej floty. Przewoźnik szacuje, że w 2020 roku będzie użytkował w sumie około 70 maszyn, w tym 16 dreamlinerów i około 15 nowych samolotów wąskokadłubowych powyżej 150 foteli. W strategii zapisano, że LOT może sam realizować rozwój floty. Pozwolić na to ma leasing operacyjny, który w dużo mniejszym stopniu obciąży finanse spółki. W przyszłym roku do LOT-u dołączy kilka nowych maszyn wąskokadłubowych; spółka kończy negocjacje w tej sprawie.

 

Ponad 1000 nowych członków personelu pokładowego

 

Także w przyszłym roku LOT spodziewa się dostawy dwóch nowych Boeingów 787 Dreamliner. Obecnie linia ma ich sześć. Latają do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Azji.

 

Strategia zakłada, że wraz z rozwojem działalności, LOT zamierza inwestować w ludzi. Do 2020 roku linia zamierza pozyskać około 400 nowych pilotów oraz ponad 1000 nowych członków personelu pokładowego. To ma wiązać się z wypracowaniem rynkowego mechanizmu wynagradzania i motywacji osób, które ze spółką współpracują. Ma to się odbywać w dialogu ze związkami zawodowymi.

 

Obecnie dla spółki pracuje 419 pilotów i ponad 670 osób z personelu pokładowego.

 

Od początku tego roku LOT otworzył 23 nowe połączenia, w tym dalekodystansowe połączenie do Tokio. Przewoźnik poprawił też wyniki finansowe. W czerwcu zaczął zarabiać na lataniu osiągając dodatni wynik na działalności podstawowej.W ubiegłym roku LOT latał na 41 kierunkach 45 samolotami, a w tym roku wykonuje 60 połączeń taką samą liczbą maszyn.

 

Minister skarbu Dawid Jackiewicz w rozmowie z PAP powiedział w środę, że przychody LOT-u wzrosły, więc może się okazać, że spółka może mieć nawet rok na spokojne poszukiwanie inwestora.

 

"Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa, który posiada 99,82 proc. akcji, TFS Silesia - z 0,144 proc. akcji oraz pracownicy - z 0,036 proc. akcji.

 

PAP