Pierwsza rozprawa odbyła się w lutym, w Sądzie Pracy w Heidelbergu. Ten uznał wtedy, że zwolnienie pracownika jest pozbawione mocy prawnej. Sam 37-letni Polak tłumacząc się ze swojego wpisu mówił, że jego zachowanie nie było przejawem ani rasizmu, ani neonazizmu. Jak przekonywał, miało być jedynie "satyryczną krytyką polskiego rządu". Mówił, że ilustracja pochodzi z polskiego czasopisma satyrycznego, a Polacy mają "inne podejście do sprawy".

 

"Propagowanie pogardy dla ludzi"

 

Sędzia ogłaszając wyrok stwierdziła, że Polak nie pomyślał o konsekwencjach swojego działania i wykazał skruchę.

 

Uznała jednak, że pracownik Deutsche Bahn przekroczył pewne granice, bo w zdjęciu obozu koncentracyjnego i umieszczonym pod nim komentarzem dotyczącym uchodźców, trudno dostrzec satyrę. To raczej "propagowanie pogardy dla ludzi".

 

Ostatecznie niemiecka kolej musiała znowu zatrudnić Polaka, co nie spodobało się pracodawcy.

 

Właśnie dlatego DB w sądzie drugiej instancji będzie walczyć o swoje racje.

 

dw.com.pl, mannheim24.de