Cierpiący na zanik mięśni Antek z Jaźwiny (woj. dolnośląskie) dostał w kwietniu nowoczesny elektryczny wózek inwalidzki. Jego życie się zmieniło - teraz może samodzielnie się poruszać. Okazało się jednak, że nie może nim wjechać do szkoły. Dyrekcja placówki stwierdziła, że zezwoli na poruszanie się na wózku po szkolnych korytarzach. I to mimo, że budynek jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

 

- Parametry wózka, a szczególnie jego masa i elektryczny napęd, to duża i niebezpieczna siła. Potencjalny wypadek byłby nie tylko dramatem dla jego ofiary, ale także traumą dla wrażliwego Antka - tłumaczyła trzy dni temu Barbara Dorużyńska, dyrektorka szkoły podstawowej w Jaźwinie.   

 

Jednak po konsultacjach z rodzicami dzieci chodzących do szkoły, zmieniła zdanie.

 

- Antek będzie mógł skorzystać z wózka z napędem elektrycznym w klasie. Będzie trzeba jednak podjąć wszelkie środki ostrożności, aby uniknąć niedobrych zdarzeń - stwierdziła dyrektorka.

 

Wiadomo jednak, że część rodziców była przeciwna tej decyzji dyrekcji i uważa, że drzwi szkoły powinny być zamknięte dla dziecka na wózku. Sprawą zajęło się dolnośląskie kuratorium oświaty.

 

Polsat News