1 września kierowca TIRA, który przejeżdżał przez wieś pod Radomskiem zatrzymał się przy jednej z posesji i poprosił właścicielkę, aby ta ulżyła mu w kłopocie.

 

Kłopotem były beczki, których szofer nie mógł dalej wieźć z powodu bliżej nieokreślonych problemów z samochodem. Zaoferował kobiecie 200 złotych za przechowanie. Tylko przez jeden dzień - zapewniał.

 

Kobieta daremnie czekała jeden dzień, potem dwa, trzy... 

 

Tymczasem z beczek zaczął wydobywac się fetor, tak silny, że sąsiedzi kobiety nie mogli otwierać okien. Po dziesięciu dniach wezwano policję, straż pożarną i mobilne laboratorium. Okazało się, że w beczkach były m.in. odpady medyczne. Na szczęście przynajmniej nietoksyczne.

 

Trwają poszukiwania kierowcy ciężarówki. 

 

Polsat News