W ubiegłym roku plantatorzy pomidorów liczyli straty spowodowane suszą. W tym roku dotknęła ich klęska urodzaju. Piękna pogoda, rekordowe zbiory, punkty skupu pękają w szwach, a rolnicy muszą zostawiać niezebrane pomidory na polach.

 

- Sprzedaliśmy najwyżej 5 proc. naszej produkcji. To wszystko - żali się Anna Iwanik z Horodysz (woj. lubelskie). - Nikt nie jest zainteresowany. Pomidory gniją na polach. Rozpacz, po prostu rozpacz - dodała kobieta.

 

Plantatorzy narzekają, że gdy oni będą zmuszeni zaorać swoje krzaki, wiele przetwórni pomidory importuje, przez co zaniżają cenę skupu.

 

Do trudnej sytuacji plantatorów dołożyło się rosyjskie embargo na polskie produkty, które dodatkowo pogorszyło sytuację.

 

Polsat News